Kategorie: Wszystkie | Refleksje na temat życia | Religia | Wiara
RSS
niedziela, 25 lutego 2007
Rok 2007 pod patronatem Chrystusa ....

Rok 2007 to bardzo ważny rok pod względem spirytualnym, rok w którym dobrze powinniśmy przygotować nasze dusze na nastąpne lata które będą twardym sprawdzianem z naszej wiary, naszej dobrej woli oraz naszej duchowej dojrzałości. Jezus Chrystus wyciąga do nas ponownie swoją pomocną dłoń, w postaci duchowych inspircji, w postaci energii wzmacniającej naszą dobrą wolę, udzielając ze wszystkich stron pomocy tym którzy chcą się dać uratować, którzy mają dla niego otwarte serca. Czasy będą coraz to trudniejsze, a przyczynią się do tego buntująca się przeciwko nam  natura i niepoprawni ludzie, którym brak jest dobreij wol i miłości. Dziesiaj masz jeszcze szansę stać się silnym przez Chrystusa, zanim nadejdą huragany, zanim przyjdą wysokie wody i ziemia zacznie drżeć w gorączce spowodowanej chorobą (epidemią) zwaną człowiek. Jedynie nasza silna wiara w Jezusa Chrystusa i konsekwentne przestrzeganie przykazań miłości (10 Przykzań) może nasz jeszcze uratować, na ludzi (polityków, naukowców i duchowieństwo) nie liczcie! Onie zawiedli na całej linii, gdyż inaczej nie mielibyśmy obecnej sytuacji.

Cała nadzieja w Bogu i w Jezusie Chrystusie

Człowieku przebudź się, na co jeszcze czekasz?  Nie masz ani chwili do stracenia! 

Nasza ziemia jest jak Titanic

Nasza pycha, zachłanność i brak zdrowego rozsądku spowodowały, że ludzkość znalazła się na pokładzie Titanica. Bo Titanic to nasza ziemia, która powoli zaczyna tonąć. Wjechaliśmy na górę lodową, która jest symbolem naszych serc, gdyż ciągle jeszcze wydaje nam się że z tego wybrniemy. Pasażerowie Titanica też tak myśleli. Od lat zatruwaliśmy my naszą żywicielkę, zadaliśmy my jej głębokie rany bombami i granatami, zrobiliśmy dziury w atmosferze atomowymi wybuchami i rakietami wystrzelonymi w kosmos, nasza urojona mądrość spowodowana wielką niewiedzą i brakiem znajomości praw kosmocznych, oraz nasza pycha były tego przyczyną. Teraz zaczynamy zbierać plony naszej głupoty, klimat zaczyna się odczuwalnie zmieniać, huragany, trzęsienia ziemi, ulewy i wybuchy wulkanów są oznakami tego że ziemia ma nas dość i zaczyna się przeciwko naszemu postępowaniu buntować. Posunęliśmy się za daleko w naszej egoistycznej zachłanności i w braku szacunku do otaczającego nas życia. Ziemia miała być dla nas arką, a celem jej podróży miał być Bóg i nasza wiekuista ojczyzna. Tymczasem my zmieniliśmy własnowolnie kurs, nie pytając o to jej kapitana którym jest Bóg w Jezusie Chrystusie. Ponieważ mamy wolą wolę to nie chciał On ingerować, abyśmy sami mogli rozpoznać dokąd prowadzi nas ten samowolnie obrany przez nas kurs.

Titanic tonie z dnia na dzień co raz to szybciej, ciał naszych już nie uratujemy, ale zanim całkowicie zatonie możemy uratować jszcze naszą nieśmiertelną duszę przed mękami oczekującymi ją po utracie ludzkiego ciała. Jezus Chrystus wyciąga do nas Swoją pomocną dłoń, uchwyćmy ją zanim będzie na to za późno. On mieszka w nas, wystarczy tylko otworzyć dla Niego furtkę naszego serca. Drogowskazy do Niego to "Kazanie na górze" oraz"Dziesięć przykazań"

A więc do czynu, gdyż słychać już sygnał S.O.S. 

piątek, 23 lutego 2007
Oni już od nas odeszli ....

Czesław Niemen, Marek Grechuta, Agniezka Osiecka, Jan Paweł Wojtyła, nikt z nich na zawsze nie pozostał, gdyż był jedynie gościem na tej Arce życia i zarazem jego szkoły, która zakończy się egzaminem z naszej duchowej dojrzałości kiedy nadejdzie jego koniec. Liczy się jedynie kim byłem, co ludziom dałem, ile serca miałem dla nich no i oczywiście nasz stosunek do życia którym jest Bóg, gdyż bez Boga nie istniało by nic co istnieje, gdyż On sam jest tą energią która wszystko przy życiu podtrzymuje. A to oznacza że daje On ją również tym, którzy w Niego nie wierzą. Jaka wielkość ducha, dobroć i jak przeogromna ojcowska miłość. My kochamy najczęściej jedynie tych którzy nas kochają, jaki ogromny egoizm i niewdzięczność w stosunku do naszego życiodawcy.

Brałeś od życia tyle lat, a więc podziel się teraz tym "jabłkiem" które masz, z tymi którzy mają mniej od ciebie. Czy potrafisz?  Odpowiedź na to pytanie wskaże ci natychmiast kim jesteś.  Pamiętaj o tym, że zawsze możesz zmienić swoją osobowość na lepsze. Odrobinka dobrej woli, no i nie zapomnij o tym od kogo to wszystko masz, podziękuj Mu za to, bo nic na tym świecie nie jest oczywiste.

środa, 21 lutego 2007
Więcej nadzieji ...

Więcej nadzieji potrzebuje świat nasz, który pełen jest zła i ciemności. Ludzie żyją w ciągłym lęku przed przyszłością, w niepewności jutra, gdyż w głębi ducha czują że coś jest nie tak z naszym światem. Oschłość, oziębłość, upadająca moralność, brak szacunku do starszych osób, brak wzajemnego szacunku, to objawy duchowego upadania ludzkości. Chaos rozprzestrzenia się we wszystkich dziedzinach naszego życia, gdyż nie przestrzega się już Bożego porządku, nie czci i szanuje naszego życiodawcy i stworzyciela. Zimno, bardzo zimno stało się na naszym padole. A przecierz mogło by być także inaczej, gdyby człowiek tylko zechciał podjąć właściwą decyzję " Jestem za Bogiem i za moim bliźnim" Chcę podzielić się z nim tym co mam, aby i on mógł żyć tak jak i ja w radości i dostatku. Takie postępowanie spowodowało by zniknięcie wszelkich naszym problemów. Tylko że większości  brakuje jednego "dobrej woli i chęci zmiany tego świata, naszego życia na lepsze"  Czyżby ludzie lubieli cierpieć?

A światło jest przecierz tak blisko, wystarczy tylko wyciągnąć po nie rekę

Bogusław 

poniedziałek, 19 lutego 2007
Karnawał

Karnawał to czas zabaw, pączków i alkoholu. Luzdkość próbuje na siłę się zabawić. Karnawał to sztuczna, radość najczęściej spowodowana prze otępiające działanie alkoholu, znieczuliliśmy nim nasze zmysły i uczucia twierdząc że dobrze się bawimy. Kar - nawał mówi nam że sciągamy na nas tymże postępowaniem wiele kar i nieszczęść. Samochodowy wypadek pod wpływem alkoholu, z alkoholowej przygody narodzone i właściwie niechciane dziecko, rozpad małżeństwa z powodu zdrady, utrata miejsca pracy, chora wątroba to tylko parę przykładów z karnawałowych zabaw.  Bawcie się dobrze, lecz nie zapomnijcie przy tym kim właściwie jesteście.

środa, 14 lutego 2007
Podzielę się z wami

Aksamitny, niebieski, pełen tajemniczości i uroku był świat kiedy na niego przyszedłem. Pamiętam, jak gdyby to było dopiero wczoraj, jak wiosną o poranku, mając zaledwie 5 lat, skoro świt wymykałem się z domu do ogrodu by tam przywitać poranek, połączyć się z naturą, słysząc jej oddech i czuły łagodny dotyk na mojej duszy. Było w tym coś ekscytującego, wzniosłego, wszystko wokół mnie wibrowło i czułem że i ja w rytmie tym wibruję. Wszystko było nowe wspaniałe, tyle rzeczy do odkrycia; kropla rosy w kolorach tęczy, odurzający zapach konwalji, aksamitny błękit fiołków i te bzy w których zapachu brałem codzienną poranną kąpiel. Było cudownie, niczego się nie lękałem, czułem się bezpieczny, lekki i pełen szczęścia. Później przyszedł czas przedszkola i teror wychowawczyń pozbawionych wrażliwości i miłości do dzieci. Surowość, zmuszanie do jedzenia ochydnych mlecznych zup, ciągniecie za ucho, tak że się nadrywało i krwawiło. To był realny świat dorosłych. Uciekłem z przedszkola po kilku miesiącach i więcej mnie tam nie widziano. Moim przedszkolem była łąka, łagodne i ciepłe łono natury, na którym spędzałem letnie przedpołudnia. Kochałem ciepło pierwszych promyków słońca, śpiew ptaków, dotyk wiatru; byłem szczęśliwy.  Nadszedł czas szkoły, koniec spokoju i beztroskiego życia. Pani z maty nie lubiła mnie chronicznie, ciągle znęcając sią na de mną, zostałem przeniesiony do innej klasy, dyrektorka wzięła mnie pod swoje "matczyne skrzydło" czułem że mnie kocha i rozumie, dała mi odwagę walczyć dalej z wyzwaniami losu. Nadszedł czas pracy, szkoły się skończyły, witamy na nowym miejscu pracy. Lubię pracować, jestem punktualny, staranny i koleżeński. Koledzy śmieją się z mojej pilności, obijają się, grają w karty, piją po kryjomu alkohol, co za świat, jak tu z takimi wytrzymać. Minęły lata, pracuję w szkole, nauczam dzieci, jestem inny niż moi nauczyciele, staram się być sprawiedliwy i pomóc dzieciom w zdobyciu zawodu i aby wyszli na dobrych ludzi. Opuszczam kraj, wyjeżdżam za granicę, mam już dość tego proruskiego systemu w którym nic nie funkcjonuje, ciągle tylko żebrać o mięso, o pralkę, o meble, po co ja wogóle pracuję?  Za granicą kapitalizm, ludzie bardziej zadowoleni, ma się coś z pracy i wszystko można kupić. Przychodzi nasycenie może i przesyt, gdzie sens życia, to nie może być wszystko. Zaczynam szukać, odwiedzam odczyt na temat życia po śmierci, coś we mnie się budzi, chce wiedzieć więcej i otrzymuję więcej. Bóg nie jest gdzieś tam w niebie, On żyje we mnie w Jezusie Chrystusie Aleluja! Jak wspaniale. Czuje że rodzę się na nowo, znowu jest wiosna, wiosna w moim życiu, chciałbym objąć wszystkich, najlepiej cały świat. Odnalazłem sens i cel mego naziemskiego życia.

Bogusław

piątek, 09 lutego 2007
Recepta na lepsze życie ...

Nie będę wam tutaj pisał o moich problemach, gdyż każdy ma swoje, i sam powinnien sobie z nimi poradzić nie obarczając nimi innych. Po za tem poruszanie ich w rozmowie dodaje im dodatkowej energi powodując jedynie ich potęgowanie się.

Po długich poszukiwaniach znalazłem wreszczie receptę na spokojne, spełnione, pełne powodzeń życie. Nie wszystko układa mi się wprawdzie 100 procentowo po mojej myśli, ale  jednak zawsze dobrze się układa, przynosząc mi zadowolenie. Osiągnięcie takiego stanu wymaga naturalnie pracy nad sobą, a polega ona na krytycznej kontroli myśli, uczuć, moich reakcji na różne życiowe sytuacje, a przede wszystkim na trudne i nieprzyjemne. Wszystko to trzeba najpierw uporządkować, a do tego potrzebny jest pewien plan działania. W planie tym powinne być zawrte moje cele, co chciałbym osiągnąć i dlaczego, przy tym muszę tutaj podkreślić, że najważniesze pytanie które powinniśmy sobie postawić przed rozpoczęciem układania planu brzmi: "Po co przyszedłem (przyszliśmy) na ten świat?" w nim jest klucz do spełnionego życia, ale odnajdziesz go tylko wówczas gdy dotrzesz do prawdy, nie do twojej prawdy rezultującej z ludzkich życzeń i tęsknot, lecz do tej jedynej prawdy o życiu, jego sensie i przeznaczeniu" Odnajdziesz ją jednak tylko wówczas, gdy ze szczerego serca zapragniesz do niej dotrzeć, aby się do jej reguł dostosować. Gdzie jej szukać, u jej źródła, a jest nim Bóg który jest tą jedyną prawdą, gdyż od Niego się ona wywodzi. Bóg miał pewien plan stwarzając ziemię i człowiecze ciało, abyśmy mogli na niej żyć. Nie był to jakiś tam chwilowy kaprys, a tylko gruntownie przemyślana możliwość umożliwienia zagubionym dzieciom powrotu do domu. Dzieciom które od bardzo dawna są po za domem ojczystym, od  tak dawna, że już nawet o nim nie myślą, zapominając bardzo często, lub nawet całkowicie o ich Ojcu i Stworzycielu. Bóg zesłał nam Chrystusa, Bóg sam w Chrystusie zszedł do nas na ziemię, aby przypomnieć nam że kiedyś, przed wiekami,  pozostawiliśmy, opuściliśmy naszą ojczyznę, (królestwo niebiańskie) nie ceniąc sobie Bożej miłości do nas, oraz Jego życiodajnej energi miłości, która czyni nas żywymi istotami. On wskazał nam poprzez Chrystusowe życie naszą powrotną do domu ojczystego drogę. Jednak niewielu gest ten zrozumiało, nadal błądząc po ziemi, nie wiedząc o tym z kąd i dokąd, idąc ślepo przed siebie. Odnaleiźć ten prawdziwy cel, tę powrotną drogę, to odnaleiźć receptę na szczęście i powodzenie. Jest to dla wielu może nieco trudne, alle dla wszystkich ludzi dobrej woli każdego dnia możliwe.

życzę powodzenia w szukaniu.

Bogusław 

czwartek, 08 lutego 2007
Wielką dla Ciebie szansą ...

Każdy nowy dzień może być wielką dla ciebie szansą, gdyż każdego dnia czeka na ciebie mnóstwo możliwości impulsów i wskazówek aby odkryć twoją/naszą życią prawdę, wielką tajemnicę naszego życia, o której nikt nigdzie nie mówi, i o której wie tylko niewielu, gdyż ze szczerego serca chcieli jej doświadczyć. Z jakim budzisz się uczuciem? Jakie witają cię myśli? Czy mówią o szczęściu i radości, czy spokój ducha ci towarzyszy. Może raczej chciłbyś (chciałabyś) pozostać lepiej w łóżku, chowając się przed sobą samym. Jeśli tak jest, to jest tak dlatego że nie poznałeś jeszcze tej prawdy o naszym życiu, a powinnieneś jej szukać, pomimo tysiąca spraw, które cię zajmują, pomimo tysiąca myśli, które cię nurtują, gdyż one chcą jedynie odwrócić twoją uwagę od tej prawdy, niedopuszczjąc cię do zastanowienia się nad sensem twego życia i jego celem, lub fałszywe rzeczywistości tobie sugerując, abyś stale błądził i prawdy nigdy nie poznał. W ten to sposób zostniesz przy nich, tych którzy tobie każdego dnia myśli twoje podszeptują, pozostawiając cię w przekonaniu że są to twoje myśli. Jesteś manipulowany z ukrycia i nic o tym nie wiesz. Masz jednak wolną wolę, rozum, rozsądek i głos sumienia, oraz niewidzialnych pomocników którzy chcieli by Tobie pomóc poznać prawdę, musisz jednak tego zechcieć, i to z całą powagą twojej decyzji, wówczas dopiero odsunie się kurtyna, spadnie przesłona z Twoich oczu i przejrzysz na nie widząc wszystko w nowym świetle, z zupełnie innej perspektywy. Niby ten sam świat, a jednak inny bo prawdziwszy i realniejszy od tego dotychczasowego. Jesteś stałym objektem walki dwóch stron, jedna chciałaby tobie pomóc wskazując ci drogę do prawdy, druga stara się za wszelką cenę ciebie od niej odciągnąć, nie dopuścić do tego abyś prawdę tę poznał, gdyż wówczas zostaniesz nadal ich ofiarą idąc ślepo przez twoje naziemskie życie w przekonaniu że ono nim jest. Chcesz poznać prawdziwą i jedyną prawdę o życiu, kim i dlaczego tutaj jesteś, to zwróć się ze szczerą prośbą do Boga który nią jest, a On będzie cię z nią zapoznawał, powoli krok po kroku abyś mógł ją pojąć, poczuć i nią żyć. On jest tą pierwszą dobrą stroną, która bardzo chciałaby abyś stał się szczęśliwym człowiekiem. Ta inna czyni cię pozornie i bardzo krótko szczęśliwym ofiarowując tobie dobra doczesne, które przysłaniają twoje oczy i absorbują całą twoją uwagę. Patrząc krytycznym okiem na ten nieudany świat (świat to nie ziemia, a tylko to co my z niej zrobiliśmy) i na to co ludzkość tutaj wyprawia, to można by z całym przekonaniem powiedzieć że ta druga, zła strona ma jednak dużą przewagę i bardzo wielu zwolenników. A  ty, po której ty jesteś stronie?

Bogusław

Adres pod którym możesz ją ( prawdę) onlaleiźć:  http://www.bertha-dudde.info   

Szukasz darmowych informacji po polsku to napisz na E-Mail: ibalcarek@aol.com

Nie chodzi tutaj o żadną sektę, żadne zgrupowanie, nie chce się tutaj nikogo odwerbować od jego dotychczasowej wiary. Chodzi tutaj tylko i wyłącznie o Bożą wolę, aby każdy wierzący i jeszcze nie wierzący tą jedyną i prawdziwą prawdę poznał. Aby mógł z pożytkiem wykorzystać jego krótkie naziemskie życie, które powinno być szkołą życia w sensie duchowym nie materialnym, gdyż życie materialne jest jedynie przejściową jego fazą.

Przeczytaj bez uprzedzeń i sam zadecyduj czy możesz ją dla siebie zaakceptować, gdyż masz wolną wolę i  nikt nie chce jej pogwałcić.

środa, 07 lutego 2007
Po co właściwie jestem?

Pytanie najistotniejsze w życiu każdego człowieka, gdyż żaden z nas nie przyszedł na ziemię jedynie tak sobie, dla zabawienia się, aby roztrwonić bezmyślnie dane nam życie, czas i życiową energię. Ten, który nam je dał i pobyt nasz tutaj umożliwił miał z nami pewien bardzo konkretny plan, gdyż On jako poważna i doskonała i najinteligentniejsza Istota w całym universum niczego nie robi o tak sobie. Poznać go (plan zbawienia) i żyć zgodnie z nim jest zadaniem każdego z nas. Lecz mamy przy tym całkowicie wolną wolę, aby go szukać i dociec, lub też żyć bezmyślnie z dnia na dzień, najwżnijsze że mam co jeść, ciepły dach nad głową, auto i dobrą posadę, raz lub dwa razy w roku urlop i czego mi jeszcze od życia trzeba. Wychodząc z założenia że żyjemy wiecznie, gdyż co Bóg raz stworzył jest wieczne, może jedynie zmieniać formę swego istnienia, to biorąc po uwagę niepodważalny fakt, że kiedyś ciało nasze musimy zrzucić i wszystko co mieliśmy, tutaj pozostwić, to w efekcie końcowym musielibyśmy po długiech życia zmaganiach i dążeniach wyjść z tego wszystkiego z pustymi rękami. Widzicie w tym jakiś sens? Ja nie wiedzę żadnego. Miałby cały  ten nasz trud być nadremnie, to Bóg musiał by być niedoskonały, a my naiwnii i głupi, gdyż po co się tak w życiu utyrać z czymś, co i tak za parę lat musimy tutaj pozostawić, gdy ndejdzie chwila życiowej prawdy (śmierć która zabierze na ciało). Co więc tak naprawdę jest sensem i celem naszego tak krótkiego naziemskiego życia? Celem i sensem do którego każdy z nas powinień podążać jest Bóg, tak dobrze słyszeliście Bóg. Jeśli Bóg powinnien być naszym celem i sensem naszego życia, to oznaczało by to, że my jesteśmy Jego dziećmi i że świat ten nie jest naszą prawdziwą ojczyzną, gdyż Bóg wprawdzie jest wszechobecny, lecz nie z tego świata gdyż jest On Istotą Duchową . Jeśli Bóg jest Istotą Duchową, to my jako jego dzieci musimy być w rzeczywistości również duchowymi istotami, które zamieszkały na pewien czas na ziemi w przebraniu człowieka, które z tej ziemi zostało dla nas zrobione i które po odejściu z tąd na ziemi pozostawimy. Daje do myślenia co? jest także bardzo logiczne. Jeśli więc z tąd nie jesteśmy, to dlaczego się tutaj znaleźliśmy i po co tutaj w ogóle przyśliśmy. Przyśliśmy tutaj aby przygotować się na życie wiekuiste w naszej prawdziwej ojczyźnie która jest ojczyzną ducha i światła, której Panem jest nasz Bóg i Ojciec, który na przed wiekami jako Swoje duchowe istoty z wielkiej do nich miłości stworzył. My wówczas jeszcze niedoskonali i wyposażeni w wolną wolę, niedoceniliśmy Bożej dobroci i zabłąkaliśmy się w naszych egoistycznych życzeniach i wyobrażeniach. Teraz tutaj na ziemi po długiej pełen męk i udręk wędrówce znaleiźliśmy się jako człowiek aby zdać egzamin z przydatności do życia w niebie, egzamin z naszej duchowej dojrzałości którą tutaj powinniśmy nabyć, dziennie się w niej ćwicząc i ją sukcesywnie z miłości do Boga udoskonalając. Jest to więc nasz ostatni i o naszym dalszym losie decydujący etap naszej odwiecznej wędrówki, której celem powinnien być Bóg, oraz nasza wiekuista ojczyzna. Mówię tutaj powinnien, gdyż mamy wolną wolę i możemy się też na coś wręcz przeciwnego zdecydować, jak to już przecierz raz krótko  po naszym stworzeniu w niebie uczyniliśmy doprowadzając do naszego upadku i wygnania nas z czystego niepokalanego nieba. Jeśli egzaminu tego nie zdamy, to czeka nas ponowna bardzo, bardzo długa droga pełna trudów, cierpień i boleści, droga w ciemności, brak duchowj wolności woli i wiele więcej, co wszystkim innym jest jak to co oferuje nam życie w niebie. Dokąd podążamy zależy jdynie od nas, gdyż mamy jak już powiedziałem wolną wolę i wolny wybór, lecz kosekwencjii nie uda się nam uniknąć, gdyż Bóg jst bardzo sprawiedliwy a prawo Jego jest absolutne. Instrukcją na właściwą drogę są: "Dziesięć przykazań, oraz Jezusowe Kazanie na górze" W nich otrzymacie wszystko co jest wam potrzebne do osiągnięcia celu waszego ostatniego etapu. Urzeczywistnienie ich w naszym codziennym życiu, w każdej jego chwili decyduje o naszym powodzeniu. Twoja wolna wola decyduje, wszystko w twoich rękach.

Bogusław

wtorek, 06 lutego 2007
Czuj się bezpieczny(a)

Niczego nie musisz się lękać, powierz się tylko Bogu i czuj się bezpieczny(a). Sprawdzianów w życiu naszym jest i będzie wiele; sprawdzian z  naszej reakcji kiedy coś materialnego utracimy, lub jeśli ktoś od nas odejdzie, gdy utracimy pracę lub poważnie zachorujemy. I zawsze będzie brane pod uwagę dlaczego ja tak właśnie reaguję. Reakcje nasze zależne są od wielu czynników, lecz jednym z decydujących i najsilniejszych jest nasza wiara z Boga, gdyż właśnie z niej, lub z jej braku rezultują wszystkie inne zachowania i reakcje na spotykające nas sytucje (sprwdziany) służące jako indyktor, gdzie obecnie się znajduję na mojej drodze życia, drodze, która powinna każdego dnia o drobinkę więcej zbliżyć nas do Boga. Bo jeśli zaprawdę w Boga wierzysz, jeśli Mu ufasz, to nie powinnać/powinieneś znać takich uczuć jak lęk, zmartwienia, niepokój, gdyż one właśnie rezultują z braku, lub też z bardzo słabej wiary w Boga, w Jego miłość, w Jego moc i potęgę, w Jego Ojcowską troskę o nas, ażeby było nam dobrze. To my sami ściągamy na nas nieszczęścia obawiając się ich, bo " podług wiary twojej będzie tobie danym" (to w co mocno wierzysz, lub to czego się boisz, dając tym samym moc panowania nad sobą). Zastanów się dobrze nd tym. Ktoś kto z głębi swego serca ufa Bogu we wszystkich sytuacjach swego życia, zawsze bądzie spkojny, gdyż on wie: Bóg jest ze mną i chce dla mnie jak najlepiej, i to co się właśnie wydarzyło jest dobre dla dojrzewania mojej duszy. Ciało przeminie, dusza pozostanie na wieki, i wróci kiedyś do nieba jako zbłąkane dziecko które już odnalazło drogę powrotną do Ojcowskiego domu. Dziecko, które podczas swgo życia na ziemii dobrze przygotowało się na wieczne jego życie w ojczyźnie światła, po odejściu z ziemi.

Bogusław

 
1 , 2