Kategorie: Wszystkie | Refleksje na temat życia | Religia | Wiara
RSS
czwartek, 29 marca 2007
Powiedzieć "tak" do Chrystusa ....

Każdy z nas tęskni za ciepłem, miłością, zdrowiem i harmonią życia. Tęsknią  także i ci , którzy do tego się nie przyznają. Bo gdzieś w głębi serca znajduje się takie życzenie, na którego realizację często sami sobie nie pozwalamy, bo ... bo ... i.t.d. A życie mogło by być przecież o wiele lżejsze gdybyśmy zaczęli nad realizacją naszych ukrytych życzeń pracować.

Chrystus, nasz Pan i  Zbawiciel, którego zmartwychwstanie wkrótce będziemy świętować żyje i jest wszechobecny o każdej porze dnia i nocy. Dlaczego więc tak rzadko korzystamy z JEGO pomocy, z JEGO miłości do nas. On tak bardzo czeka na nasz gest, aby móc nam pomóc, aby nam dodać siły i otuchy, aby nas uleczyć z naszych chorób, uwolnić nas od lęków i obaw. Wystarczy tylko udać się w zaciszne miejsce, uspokoić nasze wnętrze i skupić się na okolicę serca w którym Chrystus w każdym z nas od chwili Jego śmierci na krzyżu zamieszkuje. Jego iskierka miłości i zbawienia którą każdy z nas otrzymał, czeka na rozpalenie jej, chciała by stać się w nas płomieniem miłości, wielkim żarem który potrafi strawić wszystko to co złe i sprzeczne z Bożą wolą. Potrzebna jest tutaj jedynie nasza dobra chęć, nasza wola powinna stać się zgodną z wolą Boga, a to oznacza miłość, dobroć, współczucie, niesienie pomocy, dzielenie się z tymi którzy mają mniej niż my, praca nad czystością i duchową doskonałością naszej wiecznej duszy. Chrystus czeka cierpliwie z wyciągniętą w naszym kierunku pomocną ręką, mówiąc "No chodź, czego się lękasz?" chcę udzielić ci pomocy"  Tego wielkiego Daru Łaski Bożej nie powinniśmy lekcyważyć, przechodząc obojętnie obok niego. Pamiętać powinniśmy zawsze że żyjemy na ziemi jedynie parę bardzo krótkich lat, i że wieczność jest naszą przyszłością, dlatego też dobrze powinniśmy się na nią przygotować. Drogą do niej jest tylko i jedynie Jezus Chrystus "Ja jestem drogą, prawdą i życiem"  Pamiętajcie o tym by nie umrzeć śmiercią duchową i zaznać po śmierci wspaniałego i wiecznego życia. A na nie trzeba sobie tutaj, na ziemi dobrze zasłużyć ...

wtorek, 27 marca 2007
Wiosna, przebudzenie, nowe życie ....
Wreszcie nadeszła, tak bardzo przez nas oczekiwana woisna. Ciepło, światło, nowa zieleń pierwsze delikatne kwiaty, ich barwy cieszą nasze serce i duszę. Znowu chce się żyć, świat wydaje się bardziej znośny, ludzie wychodzą z ich domów i wygrzewają się w pierwszych promieniach słońca. Ktoś, kto bardzo nas kocha i nigdy nas nie zawiedzie, dba o to abyśmy mogli się nią nacieszyć, zsyłając ją nam rok w rok, czasem opóźnia się ona nieco ale w końcu nadchodzi i znowu jest wsród nas. Ten ktoś, który porusza słońce i gwiazdy, Ten który nas we wszystkim otacza chciałby tak bardzo, abyśmy w końcu przebudzili się z naszego człowieczego snu, po długiej zimie pełnej zamrożonych uczuć, ubogiej w światło i ciepło. Wiosna chce nam powiedzieć "Przebudź się w końcu, przełam te lody i podążaj w kierunku światła jak te wiosenne kwiaty, pozwól twym pączkom rozkwitnąć i stać się pieknym kwiatem. Te pączki to nowe w tobie życie, życie w duchu bożym, które tylko czakają na to abyś dopuścił do nich słońce (światło Boże) i ciepło (miłość Bożą) i zakwitł na uciechę Bogu w miłości do Niego i wszystkiego co On stworzył. Bo z miłości wszystko powstało i do miłości wszystko kiedyś powróci. Nie opóźniajmy tej "wiosny" skierujmy nasze myśli i uczucia (pączki) na Pana naszego, pełni wdzięczności za to że jesteśmy, że podarował nam tą ziemię i tę piekną naturę. Spojrzcie na ptaki, ile w nich życia i radości, co rano i co wieczór dziękują Panu swoimi śpiewami za Jego do nich miłość. To są ich poranne i wieczorne dziękczynne modlitwy. Weźmy z nich przykład, przebudźmy się wreszcie z tej zimowej letargii i zacznijmy żyć świadomie, okażmy Panu naszą wdzięczność i miłość a serca nasze napełnią się radością. Rozpocznijmy tej wiosny nowe życie, lepsze jaśniejsze, pełne ciepła i dobroci. Pomyślmy o naszych bliźnich i o zwierzętach które tak często cierpią z powodu człowieka, który zabrał im wolność i trzyma je zamknięte w ciemnych hodowlanych halach, z dala od słońca i pachnących łąk, aby je po krótkim już okresie życia brutalnie zabić i spożyć ich zwłoki, tak jak to niegdyś robili kanibale z ludźmi. One, które są również Bożymi stworzeniami, które również mają prawo na pełny ich życia wymiar, aby również tak jak my przejść przez przewidziany dla nich okres ewoplucji, bo wszystko na ziemi znajduje się na drodze ewolucji. Każda roślinka, każdy owad, każdy kamień są na drodze której przebieg faz: "minerał, roślina, zwierze, człowiek" przez Pana naszego i Stwórcę zaplanowany został po naszym duchowym upadku których nastąpił w krótce po stworzeniu nas. Lucyfer i jego zwolwnnicy którzy odwrócili sią od Boga to my, ludzie,  już na drodze powrotnej na ostatnim jej etapie mając za sobą wszystkie formy duchowej ewolucji. Miejmy więc wyrozumienie dla tych co przyszli po nas i pomóżmy im w ich rozwoju pozwólmy im żyć, gdyż mają na to prawo. Bóg mówi: "Jeśli nie dałeś życia, to nie masz też prawa go odbierać" Dlaczego więc mordujemy codziennie tyle zwierząt nazywjąc ich zwłoki pokarmem. Czy nie jest obrzydliwe i okrutne? Najgorsze przy tym jest to że najwięcej morduje się te Boże stworzenia na Wielkanoc i na Boże narodzenie, aby "uczcić" Boga i Jezusa Chrystusa przy świątecznym stole. Czyje są to święta?, co się świętuje, jeśli nie święci się życia tychże istot, które tak smo oddychają jak my, tak samo odczuwają jak my. Kto oczy ma ten widzi, kto serce ma ten czuje i współczuje. Istnieje też przykazanie Boże które mówi "Nie zabijaj" nic nie ma w nim o wyjątkach takich jak zwierzęta które również żyją.  Ono mówi jedynie Nie zabijaj !!!  A więc zacznijmy od tej wiosny szanować i święcić wszelkie formy życia a wyjdzie nam to na pewno na zdrowie, a świat stanie się nieco lepszy i cieplejszy.
czwartek, 22 marca 2007
Uczynić życie nasze modlitwą ...

Często zwracamy się do Boga z modlitewną prośbą, o różne rzeczy. Prosimy Go o zdrowie, o powodzenie, o miłość gdyż chcemy byś kochani. Modlimy się "Ojcze nasz" ...  to powinniśmy w tym momencie być sobie tego świadomym, że my wszyscy jesteśmy braćmi i siostrami w Duchu Bożym, który jest naszym Ojcem (Ojcze nasz) i zgodnie z tą więdzą prowadzić nasze codzienne życie w życzliwości i miłości dla każdego człowieka, każdej Bożej istoty, gdyż wszystko co na ziemi żyje jest na drodze ewolucji duchowej, która prowadzi do źródła naszego życia, którym jest Bóg. Modlimy się "który jesteś w niebie" to powinniśmy wiedzieć że i my z tamtąd pochodzimy i tam wrócić powinniśmy, czyniąc w życiu wszystko co nas do nieba zbliżyć potrafi. Bóg, wiekuista miłość,  zawsze nam w tym pomoże. Modlimy się "święć się Imię Twoje" to nie powinniśmy wypowiadać bezmyślnie słowa Bóg, bez należęcego się Jemu szacunku, jak na przykład: "O Boże" czy "Rany Boskie" i.t.p.   "Bądź wola Twoja"  Jeśli coś myślimy, czujemy, wymawiamy lub czynimy, to powinniśmy się zawsze starać o to aby zgodne było to z "Wolą Bożą" .... "Czego nie chcesz, aby tobie czyniono, tego nie czyń  także i ty bliźniemu twemu" pamiętajmy zawsze o dziesięiu przykazaniach i wiążących się z nimi konsekwencjach. Pomocnym może nam być również zapytanie samego siebie "Co Chrystus uczyniłby w mojej sytuacji" nie zapominając takich czynników jak miłość do bliźniego, litość, współczucie i życzliwość. "Przyjdź królestwo Twoje" Ono tak bardzo chciało by do nas Bożych dzieci  przyjść, lecz my uczynkami naszymi mu na to nie pozwalamy. Nasz egoism, nasze zaślepienie, nasza zbyt słaba wiara, brak jest urzeczywistnienia w codzinnym życiu nie dopuszczją tego królestwa na naszą ziemię. Raczej sami lubimy rządzić, decydować, manipulować myśląc jedynie o dobrze osobistym. "Jak w niebie, tak i na ziemii" Oznacza to miłość, duchową czystość i doskonałość, służenie braciom i siostrom bez osobistych interesów i kochanie Boga Ojca naszego ponad wszystko. Oznacza to "My" zamiast ja, jedność, równość i braterstwo" sprawiedliwy podział wszelkich dóbr, nikt nie ma mniej lub więcej, zazdrość i nieżyczliwość nie istnieją dla nas.

Jednym słowem to o co się modlimy, to my powinniśmy już wcześniej w życiu naszym czynić, co oznacza uczynić życie nasze modlitwą. Bo tylko wówczas zostanie modlitwa nasza wysłuchana, gdy czujemy w sercu naszym słowa które wypowiadamy i wtedy dopiero nabierają one mocy która dociera do Bożego serca i czyni, że prośby nasze się spełniają  ... Wszystko inne to jedynie oszukiwanie samego siebie, to obłuda i zakłamanie które do nikąd nie prowadzą  ... jak jedynie do nas samych, bo sami przecież lepiej wiemy, co dla nas dobre ... czy nie jest tak?  

wtorek, 20 marca 2007
Recepta na sukces i spełnione życie ...
Od niepamięnych czasów szuka człowiek recepty na sukces, powodzenie, szczęście i zdrowie, i jak widać tylko niewielu ją odkryło, chociarz jest ona właściwie bardzo prosta. Problem w tym, że człowiek myśli za bardzo skomplikowanie poruszając się w swoich rozważaniach z dala od źródła wszelkiej mądrości, którym jest Bóg. Szuka rozwiązań w świecie w materialnych środkach, zapominając, lub nawet nie wiedząc o tym skąd one pochodzą. Wszystkie informacje zostały nam przekazane, lecz my ich nie dostrzegamy, lub raczej nie bierzemy zbyt poważnie żyjąc według naszego uznania, tak jak nam wygodnie. Najpierw powinniśmy sobie sformułować przedmiot sukcesu, co my uważamy za sukces, gdyż wszystko jest relatywne i często iluzoryczne, odwodzące nas od życiowej prawdy. Bóg, który świat ten stworzył miał z nim jakiś plan, On, ta najinteligentniejsza Istota w całym uniwersum  nie robi niczego tak sobie. Kto szukał prawdy, ten wie, że ludzie to niegdyś upadłe duchowe istoty, które musiały kiedyś opuścić ich wiekuistą ojczyznę światła, gdyż zgrzeszyły wobec ich Stworzyciela odwracając ich wolną wolę przeciw Bogu, postępując za Luzyferem który je uwiódł w swoim zaślepieniu. Ziemia to ostatnia stacja na naszej powrotnej drodze, na której pierwszym gościem był Adam wraz Evą. Lecz oni ponownie zawiedli ściągając na ich potomków ciężki los. Dopiero Jezus Chrystus przyniósł nam nową nadzieję i energię do pokonania naszych słabości, otwierając nam jednocześnie drogę powrotną Swoim aktem zbawienia. On jest zarazem naszym przewodnikiem i drogowskazem. A więc sukcesem we właściwym tego słowa znaczeniu było by osiągnięcie do czasu naszego odejścia z tej ziemii pełnej duchowej doskonałości, do której osiągnięcia warunkiem jest: ofiarna, wolna od osobistych interesów miłość, miłość która myśli o dobrze wszystkich istot, o dobrze matki natury, która niczego dla siebie nie żąda. "Bądź doskonałym, tak jak twój Ojciec który jest w niebie" (Słowa Chrystusa)  Drogą do niego jest konsekwentne przestrzeganie dziesięciu przykazań, realizowaniu ich bez wyjątków w naszym codziennym życiu. Samo wyznanie wiary to za mało, urzeczywistnianie jej w codziennym życiu jest warunkiem do osiągniącia sukcesu w życiu naziemskim i na szczęśliwe życie po odejściu z ludzkiego ciała (z ziemii). Kto robi duchowe postępy, ten będzie miał także sukces w życiu codziennym, jego problemy będą coraz mniejsze, stan zdrowia poprawi się, zaufanie do Boga wzrośnie zajmując miejsce lęków i zmartwień.  Kto służy, ten zasłuży ...  Kto sens tych słów, ten ma w ręku receptę na szczęście i sukces w życiu.  P.S. Ci którzy osiągają sukces nieuczciwą i sprzeczną z Bożym prawem drogą, idąc po trupach  tzw. drogą kariery, żyją iluzją z której przebudzenie będzie dla nich ciężkim ciosem, ciosem losu, którzy oni smi na siebie wymierzyli ... 
poniedziałek, 19 marca 2007
Siła modlitwy ...

Czasem w naszym życiu przychodzą sytuacje w których czujemy się bezsilni, bezradni zrozpaczeni, gdyż wiemy że z własnych sił nie jesteśmy w stanie nic zmnienić. Tak jednak być nie musi, gdyż wcale sami nie jesteśmy; Bóg zawsze gotów jest nam pomóc, On w Jezusie Chrystusie chciałby nam pomóc, on chciałby z nami nieść nasz "krzyż", ale my mamy we wszystkim co czynimy wolną wolę, a więc powinniśmy Boga w Chrystusie zawsze o pomoc prosić. W tym celu ofiarował nam Bóg modlitwę, pewną formę dialogu z Bogiem, który jest naszym Ojcem-Matką, naszym stworzycielem, naszym żywicielem, naszym bezpieczeństem, naszą ostoją w trudnych chwilach życia. My ludzie często nie doceniamy siły i możliwości modlitwy. Jeśli popłynie ona ze szczerego, czułego serca, jeśli nośnikiem jej będzie nasze uczucie miłości, współczucia, życzenie wszystkiego co dobre dla naszego bliźniego, jeśli wolne ono będzie od wszelkich osobistych interesów, wówczas możemy być pewni że zostanie ona wysłuchana i pomoc nadejdzie drogą którą Bóg wybierze, gdyż jedynie Jego mądrość jest w stanie ocenić co jest dla nas naprawdę dobre (dobre dla dojrzewania naszej duszy) gdyż Bóg ma  przede wszystkim na uwadze dobro tego co wieczne (duszy), ciało=człowiek jest jedynie doczesne, gdyż jest ono materialną szatą duszy na krótki okres naszego pobytu na ziemi. Nie powinno się używać podczas modlitwy standartowych wzorów, po za "Ojcze nasz" gdyż Bóg chce z nami dialogu, On chce od nas usłyszeć co nas dręczy, on che usłyszeć że my ufamy Mu, że wierzymy w Jego miłość, moc i łaskę. On oczekuje naszych wyznań, aby mógł je uwzględnić w Swojej do nas dobroci. On widzi każdego z nas jako Swoje dziecko, obojętne kim i jakim człowiekiem chwilowo jesteśmy.  Zawsze możemy się do Niego zwrócić z prośbą o pomoc, gdyż jest On kochającym i pełnym dobroci Ojcem. A więc korzystajcie kochani z tejże dobroci i módlcie się do Niego. Nie zapomnijcie też  podziękować za: zdrowie, za pracę, za dach nad głową, za żonę za męża za to że nie musicie głodować, że świeci nam słońce, że żyjemy w okresie pokoju, za wszystkie dobra które On dla nas czyni, gdyż nic nie jest oczywiste. Pomyślcie tylko o Afryce, o głodzie o bezdomnych dzieciach o umierających codziennie z głodu ludziach. Bóg zawsze jest  dla nas przychylny, to tylko my sami stawiamy sobie naszym egoizmem kamienie na drodze, gdyż mamy wolną wolę i możemy wybierać dobro lub zło, ale musimy też ponieść konsekwencje naszego wyboru według odwiecznego prawa "Co posiejesz to pozbierasz" które jest zawsze bardzo sprawiedliwe. A więc nie obwiniajmy i oskarżajmy Boga za nasze klęski, niepowodzenia i choroby, gdyż my sami jesteśmy kowalami naszego losu ... 

niedziela, 18 marca 2007
Nie lekcyważyć znaków czasu ....

Nasza matka natura, która nas żywi i ubiera, daje nam coraz wyraźniej odczuć że coś się z nią nie zgadza. Galopujące ocieplenie klimatu, powodzie, huragany, tornada, umieranie wielu gatunków żyjących istot to wyraźne, alarmujące wskazania barometru natury. Natychmiastowa zmiana naszej postwy jest konieczna, jeśli nie chcemy podzielić jej losu. To co ją spotyka, to spotyka także i nas, jeśli jest chora, to i my chorzy będziemy, jeśli umrze, to i nas czeka śmierć, czy jest nam ludziom to świadome? Czy naprawdę nie widzimy, czy też raczej nie chcemy widzieć co się wokół nas odgrywa. Ludzka chciwość i zachłanność, walka o coraz to większe zyski na koszty zdrowia natury i jakości naszego życia popycha nas wszystkich wprost w otchłań przepaści. Właściwie to znajdujemy się już na jej skraju obsuwając się powoli w dół. Ratunek jest możliwy jedynie przez radykalną zmianę naszego usposobienia w stosunku do życia, które jest świętym, gdyż Boskiego pochodzenia. Ono powstało z Bożej miłości i tylko nasza miłość do niego (człowieka, ziemi, rośliny i zwierzęcia) może nas jeszcze uratować od cielesnej i duchowej zagłady. Nauczmy się kochać i służyć, zamiast nienawidzić i zagarniać co się dostanie w ręce. Miłość buduje, miłość leczy, miłość uszlachetnia i czyni nasze życie wartym życia bo pięknym i spełnionym. Cz to naprawdę jest tak trudno  zrozumieć? Kim jesteś? ... Synem, córką Boga, Bóg jest miłością, a wiąc i ty nią masz być jeśli nie chcesz utracić kontaktu z twoim stwórcą. Gdyż utracić Bogiem kontakt, oznacza utracić witalne energie, utracić zdrowie, radość i sens życia. Skutkami są rezygnycja, depresje, popadanie w nałogi i stopniowe staczanie się człowieka. Technika i medycyna nic tu nie pomogą, bo bez Boga jest człowiek bezsilny. A więc nie oszukujmy siebie samych że jakoś już tam będzie,gdyż dobrze wiemy jak będzie i co będzie. Weźmy się w garść i zacznijmy wreszcze zmieniać, co zmienić my już dawno powinniśmy. Bóg chciałby nam pomóc, lecz my musimy okazć naszą dobrą wolę i JEGO o pomoc poprosić, a ON napewno nam jej nie odmówi gdy chęć nasza będzie szczera i wolna od naszego ego. Niech wiekuisty Płomień Chrystusowy jasno zapłonie w naszych wnętrzach, dopuśćmy Go do naszego wnętrza, otwórzmy się dla życia. Nowe życie chciało by w Tobie zamieszkać!    

piątek, 16 marca 2007
Odnaleźć samego siebie ...

Człowiek tak bardzo szuka szczęścia, bezpieczeństwa i spokoju. Jeśli szuka go w świecie pośród ludzi, to go tam nie znajdzie. Stałe szczęście, wewnętrzny spokój, harmonia życia i miłość są Bożymi darami. Każdy człowiek może je znaleiźć jedynie w głębi swego wnętrza. Człowiek może pójść dokąd tylko zechce; może zwiedzić każdy kraj, lub z miejsca na miejsce z posiadłością swą wędrować .... On zawsze będzie zabierał w drogę jedynie siebie samego: jego życie, jego uczucia i sposób myślenia ... Na każdym nowym miejscu znajdzie on jedynie tyle, ile on sam jego wewnętrznych wartości tam ze sobą przyniesie.

Z księżeczki "Dla Ciebie dla zastanowienia się" Słowa Gabryeli, prorokini słowa Chrystusowego obecnych czasów.

czwartek, 15 marca 2007
Wszystko jest jednością ....

Wiosna nadchodzi, słońce coraz mocniej przygrzewa i raduje naszą duszę swoją obecnością. Ciepło, zapach budzącej się natury, delikatna biel, ciepły róż i radosne żółte gałązki zwiastują nam nową porę roku ... cieplejszą bardziej słoneczną,  pełną barw i śpiewu ptaków. Wokół nas widać życie w różnych jego postaciach, wszystko daje świadectwo Bożej Miłości i obecności pośród nas. Bóg przemawia do nas nieustannie przez wszystko co nas otacza, gdyż wszystko stworzył On dla nas, których bardzo kocha, gdyż jesteśmy przecierz Jego dziećmi, o czym przypomina nam modlitwa "Ojcze nasz" mówiąc nam również że my wszyscy jesteśmy rodzeńnstwem, jeśli mamy jednego wspólnego Ojca, który jest w niebie, a słowo niebo  jest dla nas wskazówką że i my stamtąd pochodzimy i że jesteśmy tutaj jedynie gośćmi na pewien przez Boga ustalony okres czasu. Czy człowiek, czy roślinka, czy ptak lub nawet kamień wszystko znajduje się na drodze rozwoju i udoskonalenia duchowego, każdy na swoim stopniu świadomości znajdując się pod odpowidającą temu stoniowi zewnętrzną postacią. Ale wewnątrz wszystkiego, pod różnymi płaszczykami, które Bóg nam z materii skroił znajduje się nieustannie płynące z Boga, życie, mniej lub też bardziej już rozwinięte. A wszystko służy wszystkiemu, aby kiedyś znowu osiągnąć swój cel i zarazem punkt wyjsciowy którym jest nasza Niebiańska Ojczyzna. We wszystkim znajduje się duchowa substancja, a stopień jej duchowej dojrzałości decyduje o jej postaci i o tym ile swobody ruchu i decyzji o sobie ona już posiada, oraz o tym jak daleko ona się  już w jej rozwoju posunęła ...  Człowiek jest koroną Bożego dzieła stworzenia, gdyż ma już to wszystko za sobą znajdując się na ostatnim etapie swej długiej wędrówki który jest zarazem sprawdzianem z jego duchowej dojrzałości. Tak jak Adam otrzymał niegdyś przykzanie celem sprawdzenia jego woli i miłości do Boga, tak i my dziasiaj mamy dziesięć Bożych przykazń jako wskazówki jak należy prowadzić nasze życie aby było ono zgodne z Bożą wolą, oraz w celu sprawdzenia czy Boża, lub czy ciągle jeszcze nasza wola jest w nas silniejsza i decydująca o naszym postąpowaniu w życiu. Ostatni etap, a co z nami? czy pędzimy już co sił będąc na finiszu w kierunku Pana i Ojca, czy może utkwiliśmy gdzieś w cieniu ludzkich słabości, zmysłowości, nałogów, porządań, nienawiści, ogromnych życzeń, zazdrości, chciwości i.t.p.  W cieniu,  w którym z dala od Boga konsumujemy dobra doczesne zapominając o tych co wiekuiste, które przetrwają śmierć naszego ciała pozostając przy nas gdy znajdziemy się po drugiej stronie.

Tak jak wiosna budzi się do życia obiecując nam piękne czasy, tak i my powinniśmy przebudzić się z naszego ludzkiego snu (letargu) rozpoznając w końcu że jesteśmy kimś więcej jak tylko człowiekiem ... że jesteśmy Dzieckiem Bożym w szkole życia zwanej ziemią ...  Bóg przemawia do nas także za pomocą pór roku, gdyż wszystko co stworzył ma swój cel i przeznaczenie, jakby tylko po to aby nam przypominało że powinniśmy tak jak pory roku konsekwentnie kroczyć fazami naszej duchowej ewolucji. Zima okres letargu (snu duchowego) wiosna okres przebudzenia i rozpoznania kim jestem, lato okres pracy nad sobą, a więc siewu i pielągnacji, jesień czas plonów, czas zbiorów naszych owoców życia, które zadecydują dokąd po śmierci ciała pójdziemy. 

A więc czas najwyższy aby z wiosną się przebudzić, bo nikt z nas nie wie, czy następnej wiosny jeszcze tutaj dożyje.  Quo Vadis? .... 

środa, 14 marca 2007
Bliżej do Ciebie mój Boże ...

Ograniczone myślenie jest śmiercią, śmierć to zawężona i jedynie na ziemskie życie skierowana świadomość człowieka. Kto w obliczu śmierci żyje, ten jej już duchowo martwy. Jemu wydaje się że żyje, lecz właściwie to wcale tak nie jest. Jego życie oznacza: przed siebie wegetować, żyć w niemocy która nie zakończy się z chwilą śmierci człowieka, a weźmie jedynie nowy swój  początek: Wegetacja jako dusza, eventualnie ponowne jej wcielenie, wegetacja, niemoc i śmierć. Stan ten będzie przeżywał człowiek i dusza jego tak długo, aż się on przebudzi i zacznie wędrować ścieżką samorozpoznania.

Nasze materialne otoczenie to iluzja, to jedynie kulisy dla duchowego życia, prawdziwe życie jest w nas. Sztuka życia polega na tym aby nie dać się omamić przez materialne dobra, lecz traktować je jako doczesne przekazane nam do dyspozycji jedynie na krótki okres czasu, a wówczas zrozumiemy że prawdziwy życia sens musi tkwić w czymś innym, lecz napewno nie w posiadaniu materii. Kto szuka ten znajdzie i przestanie wreszcie  błądzić w świecie iluzji oszukując samego siebie.

poniedziałek, 12 marca 2007
Bóg jest miłością ...

Wszystko co jest powstało z energi Bożej Miłości ... ON sam jest  źródłem tej energii,  jej praelemntem jest Miłość, a więc On Sam jest tą miłością ... lecz pomimo tego jest ON również Istotą, która jest aktywną i twórczą według swego uznania ... ON jest istotą która realizuje Swoje myśli, która nieustanie tworzy nowe twórcze dzieła, Ona w mądrości Swej emanuje Swoją Energię Miłości na całą nieskończoność, w cały wszechświat, energię, która jednak zawsze spełnia swe przeznaczenie, nie błądząc bezcelowo, gdyż Boża mądrość decyduje o tym jak ona powinna działać ... Bóg jest miłością ... Wy ludzie nie zrozumiecie jednak tej wypowiedzi tak długo, jak długo nie będziecie potrafili zgłębić tej Istoty Miłości, czego warunkiem jest przeistoczenie naszej własnej istoty w miłość. Gdyż zawsze traktowli będziecie miłość jako właściwość która należy do tej najinteligentniejszej i najwyższej Istoty, którą jest Bóg. Lecz fakt że Istota ta sama w sobie jest miłością pozostanie dla was niezrozumiały tak długo, jak długo wy jako człowiek wędrować będziecie po tej ziemii. I wy wszyscy wywodzicie się z tej właśnie miłości, wy jesteście wypromieniowaną energią, wy sami jesteście w waszej prastruktórze miłością ... lecz także, równocześnie jesteście istotami, które potrafią myśleć i chcieć, co jest dowodem tego, że wy również jesteście istotami ... Dlatego też nic, co powstało i co jeszcze zostanie stworzone nie jest bez planu. Wszystko została przez Stwórcę przez Jego mądrość dokładnie przemyślane. Wszysto jest myślami Istoty o najwyższej doskonałości, którą wy ludzie nazywacie "Bogiem" .... Istota ta powieliła (pomnożyła) się. Ona postanowiła, aby niej wyszły takie same jak Ona istoty. Ona wypromieniowałe z Siebie energię Jwj miłości i nadała jej formy (postacie) Ona stworzyła ...  A wszystko co Bóg stworzył jest i pozostanie w swojej prasubstancji miłością. Ona jest i pozostanie energią który powinna stać się czynną zgodnie z Bożą wolą ... Jeśli zostnie ona w jej działaniu zakłócona, jeśli nie dopuszcza się jej do działania, to obala się tym samym Boży porządek ... Zasada miłości zostnie przekręcona w jej odwrotność (przeciwieństwo). Istocie, która jest w Sobie Miłością, Mądrością i Siłą ... a więc Bogiem ...  stawia się opór, co ze strony stworzonych przez Nią, powołanych przez Nią do życia istot jest możliwe, bo wyposażyła je Ona jako Swoje odzwierciedlenia w wolną wolę ... Lecz istoty te występują z "Prawa Bożego porządku" One zmieniają się w sobie samych w ich przeciwieństwo ... One wprawdzie nadal egzystują, lecz nie pozwalają być aktywnym miłości, co oznacza zamarcie, nieruchomość, duchową "śmierć" tego, co niegdyś jako życie zostało przez Boga wypromieniowane.

Człowiek w swojej prasubstancji (głęboko, na dnie swego wnętrza) jest miłością, lecz znajduje się najczęsciej w stanie oporu w stosunku do Tego, Który go jako istotę z Siebie wypromieniował (stworzył) ... dlatego też nie potrafi rozpoznać tego co jest miłością i zrozumieć jej prawdziwej istoty. I z tego właśnie powodu nie potrafi też naprawdę pojąć Istoty Boga, która w Sobie Samej jest miłością. Bo miłość to jednocześnie światło, które człowiekowi tak długo jak długo jego miłość jeszcze słaba jest,  tylko bardzo słabo przyświeca. I dlatego nie potrfi on Boga w Jego Istocie rozpoznać (pojąć, zrozumieć). On może jedynie wierzyć w to co mu się o Niej mówi, ale jeśli tylko relacje te zgodne są z prawdą, to przyniosą mu one światło, gdyż wówczas zacznie on się starać przemienić swą istotę w miłość, i zwróci on się również do tej Istoty, która jest ponad wszystko doskonała, i którą zacznie on powoli rozpoznawać jako "Wiekuistą miłość" ... Lecz niegdy nie będzie mu możliwie zgłębienie Boskiej Istoty, gdyż jest Ona odwiecznym "Centrum Energii" podczas gdy wszystkie przez Nią stworzone istoty jedynie "iskierką" tej energii są, które zostały wypromieniowane, lecz nigdy w ich znikomości nie będa w stanie zobaczyć tego "Praognia" gdyż musiały by one w tym momencie z powodu tego przeogromnego światła natychmiast przeminąć (przestać istnieć) ...

Miłość, Mądrość i Moc Bożą będzie mógł człowiek już za życia na ziemi rozpoznać, jeśli okaże on dobrą wolę a serce jego otworzy się dla ponownego przypływu Promieni Miłości od Tej Istoty od której on wziął swój początek ... Gdyż Istota ta o najwyższej doskonałości, objawia się Swoim stworzeniom ... I to jest nawiększym dowodem miłości Tego, Który sam jest miłością, że się oznajmia, że objaśnia stworzonym przez Niego istotom Swoją własną Istotą, jeśli tylko potrafią one Go zrozumieć, ... i chce On w ten sposób rozpalić w nich na nowo miłość, aby mogła na nowo stać się aktywną zgodnie z jej praelementem ... aby Jej stworzenia znowu mogły wkroczyć w Odwieczny Porządek i zgodnie z ich przeznaczeniem działać i tworzyć, tak jak to było na samym początku .... Amen

(Objawienie Pana odebrne przez Bertę Dudde 28.11.1964)  

 
1 , 2