Kategorie: Wszystkie | Refleksje na temat życia | Religia | Wiara
RSS
poniedziałek, 12 marca 2007
Bóg jest miłością ...

Wszystko co jest powstało z energi Bożej Miłości ... ON sam jest  źródłem tej energii,  jej praelemntem jest Miłość, a więc On Sam jest tą miłością ... lecz pomimo tego jest ON również Istotą, która jest aktywną i twórczą według swego uznania ... ON jest istotą która realizuje Swoje myśli, która nieustanie tworzy nowe twórcze dzieła, Ona w mądrości Swej emanuje Swoją Energię Miłości na całą nieskończoność, w cały wszechświat, energię, która jednak zawsze spełnia swe przeznaczenie, nie błądząc bezcelowo, gdyż Boża mądrość decyduje o tym jak ona powinna działać ... Bóg jest miłością ... Wy ludzie nie zrozumiecie jednak tej wypowiedzi tak długo, jak długo nie będziecie potrafili zgłębić tej Istoty Miłości, czego warunkiem jest przeistoczenie naszej własnej istoty w miłość. Gdyż zawsze traktowli będziecie miłość jako właściwość która należy do tej najinteligentniejszej i najwyższej Istoty, którą jest Bóg. Lecz fakt że Istota ta sama w sobie jest miłością pozostanie dla was niezrozumiały tak długo, jak długo wy jako człowiek wędrować będziecie po tej ziemii. I wy wszyscy wywodzicie się z tej właśnie miłości, wy jesteście wypromieniowaną energią, wy sami jesteście w waszej prastruktórze miłością ... lecz także, równocześnie jesteście istotami, które potrafią myśleć i chcieć, co jest dowodem tego, że wy również jesteście istotami ... Dlatego też nic, co powstało i co jeszcze zostanie stworzone nie jest bez planu. Wszystko została przez Stwórcę przez Jego mądrość dokładnie przemyślane. Wszysto jest myślami Istoty o najwyższej doskonałości, którą wy ludzie nazywacie "Bogiem" .... Istota ta powieliła (pomnożyła) się. Ona postanowiła, aby niej wyszły takie same jak Ona istoty. Ona wypromieniowałe z Siebie energię Jwj miłości i nadała jej formy (postacie) Ona stworzyła ...  A wszystko co Bóg stworzył jest i pozostanie w swojej prasubstancji miłością. Ona jest i pozostanie energią który powinna stać się czynną zgodnie z Bożą wolą ... Jeśli zostnie ona w jej działaniu zakłócona, jeśli nie dopuszcza się jej do działania, to obala się tym samym Boży porządek ... Zasada miłości zostnie przekręcona w jej odwrotność (przeciwieństwo). Istocie, która jest w Sobie Miłością, Mądrością i Siłą ... a więc Bogiem ...  stawia się opór, co ze strony stworzonych przez Nią, powołanych przez Nią do życia istot jest możliwe, bo wyposażyła je Ona jako Swoje odzwierciedlenia w wolną wolę ... Lecz istoty te występują z "Prawa Bożego porządku" One zmieniają się w sobie samych w ich przeciwieństwo ... One wprawdzie nadal egzystują, lecz nie pozwalają być aktywnym miłości, co oznacza zamarcie, nieruchomość, duchową "śmierć" tego, co niegdyś jako życie zostało przez Boga wypromieniowane.

Człowiek w swojej prasubstancji (głęboko, na dnie swego wnętrza) jest miłością, lecz znajduje się najczęsciej w stanie oporu w stosunku do Tego, Który go jako istotę z Siebie wypromieniował (stworzył) ... dlatego też nie potrafi rozpoznać tego co jest miłością i zrozumieć jej prawdziwej istoty. I z tego właśnie powodu nie potrafi też naprawdę pojąć Istoty Boga, która w Sobie Samej jest miłością. Bo miłość to jednocześnie światło, które człowiekowi tak długo jak długo jego miłość jeszcze słaba jest,  tylko bardzo słabo przyświeca. I dlatego nie potrfi on Boga w Jego Istocie rozpoznać (pojąć, zrozumieć). On może jedynie wierzyć w to co mu się o Niej mówi, ale jeśli tylko relacje te zgodne są z prawdą, to przyniosą mu one światło, gdyż wówczas zacznie on się starać przemienić swą istotę w miłość, i zwróci on się również do tej Istoty, która jest ponad wszystko doskonała, i którą zacznie on powoli rozpoznawać jako "Wiekuistą miłość" ... Lecz niegdy nie będzie mu możliwie zgłębienie Boskiej Istoty, gdyż jest Ona odwiecznym "Centrum Energii" podczas gdy wszystkie przez Nią stworzone istoty jedynie "iskierką" tej energii są, które zostały wypromieniowane, lecz nigdy w ich znikomości nie będa w stanie zobaczyć tego "Praognia" gdyż musiały by one w tym momencie z powodu tego przeogromnego światła natychmiast przeminąć (przestać istnieć) ...

Miłość, Mądrość i Moc Bożą będzie mógł człowiek już za życia na ziemi rozpoznać, jeśli okaże on dobrą wolę a serce jego otworzy się dla ponownego przypływu Promieni Miłości od Tej Istoty od której on wziął swój początek ... Gdyż Istota ta o najwyższej doskonałości, objawia się Swoim stworzeniom ... I to jest nawiększym dowodem miłości Tego, Który sam jest miłością, że się oznajmia, że objaśnia stworzonym przez Niego istotom Swoją własną Istotą, jeśli tylko potrafią one Go zrozumieć, ... i chce On w ten sposób rozpalić w nich na nowo miłość, aby mogła na nowo stać się aktywną zgodnie z jej praelementem ... aby Jej stworzenia znowu mogły wkroczyć w Odwieczny Porządek i zgodnie z ich przeznaczeniem działać i tworzyć, tak jak to było na samym początku .... Amen

(Objawienie Pana odebrne przez Bertę Dudde 28.11.1964)  

piątek, 09 marca 2007
2007 rokiem Chrystusa ...

Rok 2007 może być wielką szansą dla wszystkich ludzi szukających ostoji. Chrystus oferuje nam ponownie Swoją pomocną dłoń, On chce wszystkim tym którzy dotychczas błądzili dać jeszcze jedną szansę zbliżenia się do Boga, źródła naszego życia i szczęścia. Każdy człowiek dobrej woli może się zwrócić ze szczerą, płynącą z głębi serca prośbą do Niego o pomoc w odnaleizieniu  drogi do NIEGO. Nikt nie jest automatycznie zbawionym, jak to twierdzą niektóre instytucje, gdyż każdy z nas otrzymał od Boga wolną nieprzymuszoną wolę, którą i Bóg nigdy by jej nie pominął. Chrystus swoją wielką ofiarą na krzyżu odkupił wprawdzie nasz wielki grzech upadku, odwrócenia się od Boga i odrzucenia przez nas Jego wielkiej miłości. On zbawił nas z niego wyposażając nas jednocześnie w nową siłę woli, abyśmy się na nowo do Boga przyznali, przyjmując nasze dziedzictwo oraz łaskę zbawienia Jezusa Chrystusa. My musimy się jednak świadomie do Jezusa zwrócić, uznać Jego wielkie dzieło zbawienia i przyjąć Jego ofertę, łaskę i pomoc, wyznając: "Chrystus, Panie mój i Zbawicielu, uznaję Twoje wielkie Dzieło Zbawienia, przyjmuję Twoją ofertę uratowania duszy mojej i proszę Cię o pomoc i prowadzenie, Ja jestem Dzieckiem bożym i do Boga chcę znowu powrócić po śmierci ciała mego. Oświadczając Bogu w Jezusie Chrystusie że przyznaję się do Niego, jako Jego dziecko i że chcę z ofetry zbawienia skorzystać, gdyż kocham Boga, wyrażamy jednocześnie nasze życzenie z naszej dobrej nieprzymuszonej woli "Ojcze w Jezusie Chrystusie ja tego chcę, ja chcę się do Ciebie zbliżyć, z Tobą na powrót zjednoczyć, jam Twój" Tymi słowami oznajmiamy naszą dobrą i wolną wolę "ja chcę" I Bóg biorąc nas poważnie weźmie nas pod Swoją Opiekę w Postaci Jezusa Chrystusa. Bardzo ważne dla naszego powodzenia jest abyśmy od tego momentu poczęli konsekwentnie spełniać Jego "Dziesięć przykazań" oraz Wskazówek podanych przez Chrystusa w Jego "Kazaniu na górze" Jeśli będziemy naszą decyzję konsekwentnie popierać czynami chrześcijańskiego życia, to już po niedługim czasie coraz częściej bądziemy odczuwać JEGO bliskość i ciepłą miłość. Słowami się tego opisać nie da, każdy sam może tego jednak doświadczyć. Sama wiara oraz wyznanie jej jak to wielu czyni,  nie są wystarczające, żywa, aktywna wiara jest konieczna, co oznacza że w każdej chwili mego życia staram się spełniać Wolę Boga żyjąc według Jego przykazań i ofiarowując moją miłość Bogu oraz bliźniemu memu w myśli, słowach i uczynkach.

Szynsę mamy wielką, więc nie zaprzepaścmy jej!!!  Pmiętaj że jesteś tutaj jedynie gościem na czas i że dobra materialne również są doczesne, więc zbieraj lepiej dobra duchowe, czyń to bez ustanku, a czeka cię za to wielka nagroda i to na wieki, a nie tylko na parę marnych naziemskich lat.

Z Bogiem! 

środa, 07 marca 2007
Kropla pokoju i nadzieji dla tego smutnego świata ....

(Słowa Pana odebrane przez słowo wewnętrzne i zapisane  przez Bertę Dudde 16.11.1937 roku w Legnicy.)

Wielki i wszechmocny jest Pan który wszystko stworzył .... mały i słaby ten, który Go uznać nie chce. Dlatego zawsze możecie ufać  Panu, że przyniesie On w Jego mocy i wspaniałości wam Jego dzieciom pomoc w walce z tym, co z nieba nie pochodzi, jeśli tylko o pomoc zawołają  błagającą o pomoc  myślą .... Gdyż wszystko co On stworzył ma przetrwać według Jego woli, a wszystkie te materialne wartości do których jeszcze mocno lgniecie musicie pozostawić jeśli decydujecie się na Boże Królestwo.  Gdyż jedynie człowiek będzie oceniany a nie to co on posiadał. A gdzie Bóg do serca zajży, tam  nic się przed Nim nie ukryje. I wolni od własnej woli pójdziecie tam dokąd was wasz niebianski Ojciec prowadzić będzie .... Bo On wskazuje dobrą drogę tym którzy Mu ufają. Dlatego też chwalcie Pana, który w Bożej Miłości każdemu z was jego miejsce na tej ziemi przydziela, miejsce które będzie mu służyć do zbawienia duszy. Kto chce stać się doskonały, ten musi służyć i zawsze okazywać gotowość do znoszenia cierpień dla Pana. Niesamowitą goryczą jest to dla tych, którzy sami chcą tworzyć ich życie wyłczając z tego Boską troskę o nich. Tym, którzy uważają że nie potrzebna im jest Boska miłość, którzy wierzę w to że sami mają ich los w ich rękach, dla tych będzie  ich Ojciec jeszcze  bardzo daleko, i to tak długo aż w rozpoznaniu ich Boskiego pochodzenia poproszą Go o miłość. I dopiero wówczas zostnie ona do nich skierowana by wyzwoliła łaskę, dzięki której uda się człowiekowi wspiąć się ku górze.

Przed tymi biednymi i zaślepionymi stoją jeszcze wielkie walki duchowej i cielesnej natury, gdyż tylko tą drogą można im wskazać drogę do ich Stworzyciela .... Tylko dzięki temu otwierają oni oczy i uszy dla ich duchowych przyjaciół, aby nareszcie zostać przez nich wprowadzonym na właściwą drogę życia .... Bez cierpienia rzadko który zbliży się do swego Niebiańskiego Ojca .... Tobie, Moje dziecko zostaje udzielona Łaska odczuwania twego Zbawiciela w pobliżu ciebie, jeśli jesteś wypełnione miłością do Niego .... Serce twe będzie wydawało okrzyki radości że może być z Nim w stałym połączeniu, lecz oddaj Mu wszystko to, co jest dla ciebie jeszcze drogie i godne porządania, a życie twe będzie coraz to bogatsze, bo słońce Bożej łaski będzie ci wtedy przyświecać aż po wieczność .....

poniedziałek, 05 marca 2007
Zielona ziemia leczy wiele chorób
Bardzo dobrym naturalnym środkiem leczniczym jest od tysiącleci znana już zielona ziemia (Glinka). Można ją stosować na okłady do leczenia schorzeń skóry, w celu odtruwania organizmu, gdyż ma ona właściwości wyciągające. Można ją też pić rozpuszczoną w szklance wody, odkwasza organizm, leczy stany zapalne żołądka i jelit, oczyszcza jelita ze złogów i toksyn, oczyszcza również naszą krew. Zielona ziemia zawiera także wiele cennych minerałów, najwięcej krzemu (silicium) oraz żelazo, fosfor, chrom, wapno i miedź.
piątek, 02 marca 2007
Jaki będzie 2007 ....

To rok pod znakiem wielu zmian i wydarzeń, rok pełen ostrzeżeń i upomnień. Duchowy świat apeluje do wszystkich ludzi dobrej woli, do wszystkich którzy naprawdę wierzą w Boga i chcą swe życie zmienić, aby stać się lepszym, do tych którzy noszą w sobie miłość do bliźniego i wszystkiego co Bóg stworzył. Rok ten powinniśmy widzieć jako czas przygotowań na nadchodzące lata, które pełne będą zawieruch i wstrząsów, zniszczenia, katastrof i ludzkich niepowodzeń. Wielu będzie musiało też pożegnać się ze swym życiem. Potrzebni będą silni w duchu, wierze i miłości ludzie, którzy będą słabym, zagubionym i zlękanym otuchą, nadzieją i drogowskazem. Proces oczyszcznia ziemi z ludzkiego dzieła  został już uruchomiony; woda, huragany, ogień, trząsienia ziemi, wybuchy wulkanów to srodki oczyszczania i odnowy chorej, zatrutej i zanieczyszczonej przez człowieka ziemii. To także proces oczyszczania ludzkich dusz, to proces ratowania tych, których jeszcze uratować można, którzy mają jeszcze w sobie iskierkę miłości, iskierkę wiary, one to mogą go jeszcze w tym trudnym krytycznym okresie czasu naklłonić do zawrócenia, do zawołania Ojcze ratuj, jam Twój, Chryste wierzę w Twoją moc zbawienia, uczyń mnie zdrowym (duchowo). To nie bajki, ani jakieś tam przypuszczenia, to jest realna Boża Prawda. Kto oczy ma otwarte, kto świadomie kroczy po tej ziemi, ten dawno już zauważył że coś się szykuje, że coś nad nami zawisło i czuje jak powoli lawina ta zaczyna się posuwać, zgodnie z wiekuistym prawem Bożym, które mówi: "co człowiek posieje to będzie zbierał"  Czego więc możemy się spodziewać?

Nie czas na lęki i panikę, nie o to tu chodzi, lęki i strach są świadectwem bardzo słabej wiary i zaufania do Boga, niewiary w Jego Miłosierdzie i Jego pomocną dłoń w postaci Jezusa Chrystusa. Nie czas na ratowanie ciała czy też majątku, to czas na ratowanie tego co wieczne, a mianowicie naszej nieśmiertelnej duszy, pod warunkiem że ona zechce zostać uratowana, że wyrazi tutaj swoją dobrą wolę mówiąc Ojcze ratuj i prowadź mnie do Ciebie. Ciało to tylko doczesne jej mieszkanie na czas naziemskiej wędrówki, na czas w którym powinna się ona nauczyć kochać i służyć nie myśląc o sobie. Tutaj chodzi o kolektyw kochających i nawzajem sobie w miłosci do siebie służących istot, które w rzeczywistości są Bożymi dziećmi, a nie ludźmi, czyli materialnymi szatami.

Nie ma już czasu na wachnia i przekładania naszej decyzji na później, trzeba zacząć działać natychmiast, gdyż w przyszłym roku może już być za późno. Nam jest daną wszelka pomoc Niebios, która również zamieszkuje między nami, każdy szczerze chcący otrzyma nowe siły na realizację Bożego planu zbawienia, otrzyma też wskazówki i materialną pomoc, lecz musi się on sam zwrócić do Boga o pomoc ze szczerą prośbą, nie z obawy przed utratą ciała lub majątku.

Zyczę wam rozsądnych decyzji.

czwartek, 01 marca 2007
Karuzela życia ...

Nasza matka ziemia kręci się nieustnnie wokół własnej osi. A my? ...  My kręcimy się nieustannie wokół własnego "ja" Widać to w tresci większości blogów. Można doprawdy dostać zawrotów głowy, naszy matka ziemia już ich dzięki nam dostała, pozostałe elementy natury również. Rozpoczyna się mierzenie sił i coś mi się wydaje że natura wygra pokonując słabego człowieka, któremu się tylko wydaje że jest silny. Nigdy nie miał on dla niej serca i wyrozumienia, dlaczego miała by ona je teraz mieć dla niego? Coś się kończy, aby na miejscu starego mogło powstać coś co będzie inne i lepsze. Dość już tego ludzkiego egoizmu, dość wyzysku, dość zatruwania i rabowania w bezgranicznej ludzkiej chciwości. Matka natura jest ciężko chora, zatacza się w gorączce, raz oblewają ją poty, to znowuż trzęsie ją zimno, zachowuje się jak do reszty wykorzystany, zatruty, ciężko poraniony człowiek. Chociarz człowiek to dawno by już umarł, gdyż przenigdy nie zniósł by tak długo wszystkiego tego, co człowiek ziemi uczynił. A przecierz to ona go żywi i ubiera. Nawet zwierze by tego nie uczyniło, czyżbyśmy upadli już poniżej poziomu zwierzęcia? Właściwie to chyba nawet jeszcze niżej. Zaślepieni naszym egoizmem żyjemy każdy dla siebie w naszym nierealnym świecie, który składa się z tysiąca iluzji. Jak bolesne będzie kiedyś nasze przebudzenie, gdy u schyłku naszego życia wyjdziemy z niego z pustymi rękami i z wygłodniałą duszą, pełni rozpaczy szukając orientacji i pytając dlaczego tak się stało. Nie pojęliśmy na czym sens jego polegał krocząc błędnymi scieżkami myśląc jedynie o ciele naszym, aby mu było dobrze; posada,dom, samochód, jedzonko, urlob, narty, sauna, wellness ... ciało, ciało i jeszcze raz ciało; a dusza?  ...  usycha z pragnienia i przymiera głodem. Ona pragnie innego pokarmu, ona tęskni za innym życiem.  Jezus, kiedy jeszcze był pomiędzy ludźmi wskazał nam przecież drogę mówiąc abyśmy dążyli najpierw do bożego królestwa, a wszystko inne zostanie nam dodane do tego. Mówił o pokarmie po spożyciu którego nigdy już nie zaznamy głodu, mówił o wodzie po wypiciu której już nigdy nie zaznamy pragnienia. Nie o materialnych daniach On mówił, miał on na myśli słowo boże i bożą prawdę, gdyż one są prawdziwym naszym życiem bo po wieki, reszta to tylko doczesna iluzja, więc dlaczego tak za nią gonimy oszukując codzień samych siebie?

Przebudź się wreszcie człowieku!  Pomyśl kim naprawdę jesteś! Pamiętaj że jesteś tutaj jedynie na bardzo krótki okres czasu (w stosunku do wieczności) Pamiętaj że będzie też potem. A gdzie i jakie ono będzie, to zależy tylko i wyłącznie od twojego teraz, nigdy o tym nie zapominaj.  Konsekwencje z teraz będziesz ponosił potem jedynie ty!

niedziela, 25 lutego 2007
Rok 2007 pod patronatem Chrystusa ....

Rok 2007 to bardzo ważny rok pod względem spirytualnym, rok w którym dobrze powinniśmy przygotować nasze dusze na nastąpne lata które będą twardym sprawdzianem z naszej wiary, naszej dobrej woli oraz naszej duchowej dojrzałości. Jezus Chrystus wyciąga do nas ponownie swoją pomocną dłoń, w postaci duchowych inspircji, w postaci energii wzmacniającej naszą dobrą wolę, udzielając ze wszystkich stron pomocy tym którzy chcą się dać uratować, którzy mają dla niego otwarte serca. Czasy będą coraz to trudniejsze, a przyczynią się do tego buntująca się przeciwko nam  natura i niepoprawni ludzie, którym brak jest dobreij wol i miłości. Dziesiaj masz jeszcze szansę stać się silnym przez Chrystusa, zanim nadejdą huragany, zanim przyjdą wysokie wody i ziemia zacznie drżeć w gorączce spowodowanej chorobą (epidemią) zwaną człowiek. Jedynie nasza silna wiara w Jezusa Chrystusa i konsekwentne przestrzeganie przykazań miłości (10 Przykzań) może nasz jeszcze uratować, na ludzi (polityków, naukowców i duchowieństwo) nie liczcie! Onie zawiedli na całej linii, gdyż inaczej nie mielibyśmy obecnej sytuacji.

Cała nadzieja w Bogu i w Jezusie Chrystusie

Człowieku przebudź się, na co jeszcze czekasz?  Nie masz ani chwili do stracenia! 

Nasza ziemia jest jak Titanic

Nasza pycha, zachłanność i brak zdrowego rozsądku spowodowały, że ludzkość znalazła się na pokładzie Titanica. Bo Titanic to nasza ziemia, która powoli zaczyna tonąć. Wjechaliśmy na górę lodową, która jest symbolem naszych serc, gdyż ciągle jeszcze wydaje nam się że z tego wybrniemy. Pasażerowie Titanica też tak myśleli. Od lat zatruwaliśmy my naszą żywicielkę, zadaliśmy my jej głębokie rany bombami i granatami, zrobiliśmy dziury w atmosferze atomowymi wybuchami i rakietami wystrzelonymi w kosmos, nasza urojona mądrość spowodowana wielką niewiedzą i brakiem znajomości praw kosmocznych, oraz nasza pycha były tego przyczyną. Teraz zaczynamy zbierać plony naszej głupoty, klimat zaczyna się odczuwalnie zmieniać, huragany, trzęsienia ziemi, ulewy i wybuchy wulkanów są oznakami tego że ziemia ma nas dość i zaczyna się przeciwko naszemu postępowaniu buntować. Posunęliśmy się za daleko w naszej egoistycznej zachłanności i w braku szacunku do otaczającego nas życia. Ziemia miała być dla nas arką, a celem jej podróży miał być Bóg i nasza wiekuista ojczyzna. Tymczasem my zmieniliśmy własnowolnie kurs, nie pytając o to jej kapitana którym jest Bóg w Jezusie Chrystusie. Ponieważ mamy wolą wolę to nie chciał On ingerować, abyśmy sami mogli rozpoznać dokąd prowadzi nas ten samowolnie obrany przez nas kurs.

Titanic tonie z dnia na dzień co raz to szybciej, ciał naszych już nie uratujemy, ale zanim całkowicie zatonie możemy uratować jszcze naszą nieśmiertelną duszę przed mękami oczekującymi ją po utracie ludzkiego ciała. Jezus Chrystus wyciąga do nas Swoją pomocną dłoń, uchwyćmy ją zanim będzie na to za późno. On mieszka w nas, wystarczy tylko otworzyć dla Niego furtkę naszego serca. Drogowskazy do Niego to "Kazanie na górze" oraz"Dziesięć przykazań"

A więc do czynu, gdyż słychać już sygnał S.O.S. 

piątek, 23 lutego 2007
Oni już od nas odeszli ....

Czesław Niemen, Marek Grechuta, Agniezka Osiecka, Jan Paweł Wojtyła, nikt z nich na zawsze nie pozostał, gdyż był jedynie gościem na tej Arce życia i zarazem jego szkoły, która zakończy się egzaminem z naszej duchowej dojrzałości kiedy nadejdzie jego koniec. Liczy się jedynie kim byłem, co ludziom dałem, ile serca miałem dla nich no i oczywiście nasz stosunek do życia którym jest Bóg, gdyż bez Boga nie istniało by nic co istnieje, gdyż On sam jest tą energią która wszystko przy życiu podtrzymuje. A to oznacza że daje On ją również tym, którzy w Niego nie wierzą. Jaka wielkość ducha, dobroć i jak przeogromna ojcowska miłość. My kochamy najczęściej jedynie tych którzy nas kochają, jaki ogromny egoizm i niewdzięczność w stosunku do naszego życiodawcy.

Brałeś od życia tyle lat, a więc podziel się teraz tym "jabłkiem" które masz, z tymi którzy mają mniej od ciebie. Czy potrafisz?  Odpowiedź na to pytanie wskaże ci natychmiast kim jesteś.  Pamiętaj o tym, że zawsze możesz zmienić swoją osobowość na lepsze. Odrobinka dobrej woli, no i nie zapomnij o tym od kogo to wszystko masz, podziękuj Mu za to, bo nic na tym świecie nie jest oczywiste.

środa, 21 lutego 2007
Więcej nadzieji ...

Więcej nadzieji potrzebuje świat nasz, który pełen jest zła i ciemności. Ludzie żyją w ciągłym lęku przed przyszłością, w niepewności jutra, gdyż w głębi ducha czują że coś jest nie tak z naszym światem. Oschłość, oziębłość, upadająca moralność, brak szacunku do starszych osób, brak wzajemnego szacunku, to objawy duchowego upadania ludzkości. Chaos rozprzestrzenia się we wszystkich dziedzinach naszego życia, gdyż nie przestrzega się już Bożego porządku, nie czci i szanuje naszego życiodawcy i stworzyciela. Zimno, bardzo zimno stało się na naszym padole. A przecierz mogło by być także inaczej, gdyby człowiek tylko zechciał podjąć właściwą decyzję " Jestem za Bogiem i za moim bliźnim" Chcę podzielić się z nim tym co mam, aby i on mógł żyć tak jak i ja w radości i dostatku. Takie postępowanie spowodowało by zniknięcie wszelkich naszym problemów. Tylko że większości  brakuje jednego "dobrej woli i chęci zmiany tego świata, naszego życia na lepsze"  Czyżby ludzie lubieli cierpieć?

A światło jest przecierz tak blisko, wystarczy tylko wyciągnąć po nie rekę

Bogusław 

1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 7