Kategorie: Wszystkie | Refleksje na temat życia | Religia | Wiara
RSS
poniedziałek, 19 lutego 2007
Karnawał

Karnawał to czas zabaw, pączków i alkoholu. Luzdkość próbuje na siłę się zabawić. Karnawał to sztuczna, radość najczęściej spowodowana prze otępiające działanie alkoholu, znieczuliliśmy nim nasze zmysły i uczucia twierdząc że dobrze się bawimy. Kar - nawał mówi nam że sciągamy na nas tymże postępowaniem wiele kar i nieszczęść. Samochodowy wypadek pod wpływem alkoholu, z alkoholowej przygody narodzone i właściwie niechciane dziecko, rozpad małżeństwa z powodu zdrady, utrata miejsca pracy, chora wątroba to tylko parę przykładów z karnawałowych zabaw.  Bawcie się dobrze, lecz nie zapomnijcie przy tym kim właściwie jesteście.

środa, 14 lutego 2007
Podzielę się z wami

Aksamitny, niebieski, pełen tajemniczości i uroku był świat kiedy na niego przyszedłem. Pamiętam, jak gdyby to było dopiero wczoraj, jak wiosną o poranku, mając zaledwie 5 lat, skoro świt wymykałem się z domu do ogrodu by tam przywitać poranek, połączyć się z naturą, słysząc jej oddech i czuły łagodny dotyk na mojej duszy. Było w tym coś ekscytującego, wzniosłego, wszystko wokół mnie wibrowło i czułem że i ja w rytmie tym wibruję. Wszystko było nowe wspaniałe, tyle rzeczy do odkrycia; kropla rosy w kolorach tęczy, odurzający zapach konwalji, aksamitny błękit fiołków i te bzy w których zapachu brałem codzienną poranną kąpiel. Było cudownie, niczego się nie lękałem, czułem się bezpieczny, lekki i pełen szczęścia. Później przyszedł czas przedszkola i teror wychowawczyń pozbawionych wrażliwości i miłości do dzieci. Surowość, zmuszanie do jedzenia ochydnych mlecznych zup, ciągniecie za ucho, tak że się nadrywało i krwawiło. To był realny świat dorosłych. Uciekłem z przedszkola po kilku miesiącach i więcej mnie tam nie widziano. Moim przedszkolem była łąka, łagodne i ciepłe łono natury, na którym spędzałem letnie przedpołudnia. Kochałem ciepło pierwszych promyków słońca, śpiew ptaków, dotyk wiatru; byłem szczęśliwy.  Nadszedł czas szkoły, koniec spokoju i beztroskiego życia. Pani z maty nie lubiła mnie chronicznie, ciągle znęcając sią na de mną, zostałem przeniesiony do innej klasy, dyrektorka wzięła mnie pod swoje "matczyne skrzydło" czułem że mnie kocha i rozumie, dała mi odwagę walczyć dalej z wyzwaniami losu. Nadszedł czas pracy, szkoły się skończyły, witamy na nowym miejscu pracy. Lubię pracować, jestem punktualny, staranny i koleżeński. Koledzy śmieją się z mojej pilności, obijają się, grają w karty, piją po kryjomu alkohol, co za świat, jak tu z takimi wytrzymać. Minęły lata, pracuję w szkole, nauczam dzieci, jestem inny niż moi nauczyciele, staram się być sprawiedliwy i pomóc dzieciom w zdobyciu zawodu i aby wyszli na dobrych ludzi. Opuszczam kraj, wyjeżdżam za granicę, mam już dość tego proruskiego systemu w którym nic nie funkcjonuje, ciągle tylko żebrać o mięso, o pralkę, o meble, po co ja wogóle pracuję?  Za granicą kapitalizm, ludzie bardziej zadowoleni, ma się coś z pracy i wszystko można kupić. Przychodzi nasycenie może i przesyt, gdzie sens życia, to nie może być wszystko. Zaczynam szukać, odwiedzam odczyt na temat życia po śmierci, coś we mnie się budzi, chce wiedzieć więcej i otrzymuję więcej. Bóg nie jest gdzieś tam w niebie, On żyje we mnie w Jezusie Chrystusie Aleluja! Jak wspaniale. Czuje że rodzę się na nowo, znowu jest wiosna, wiosna w moim życiu, chciałbym objąć wszystkich, najlepiej cały świat. Odnalazłem sens i cel mego naziemskiego życia.

Bogusław

piątek, 09 lutego 2007
Recepta na lepsze życie ...

Nie będę wam tutaj pisał o moich problemach, gdyż każdy ma swoje, i sam powinnien sobie z nimi poradzić nie obarczając nimi innych. Po za tem poruszanie ich w rozmowie dodaje im dodatkowej energi powodując jedynie ich potęgowanie się.

Po długich poszukiwaniach znalazłem wreszczie receptę na spokojne, spełnione, pełne powodzeń życie. Nie wszystko układa mi się wprawdzie 100 procentowo po mojej myśli, ale  jednak zawsze dobrze się układa, przynosząc mi zadowolenie. Osiągnięcie takiego stanu wymaga naturalnie pracy nad sobą, a polega ona na krytycznej kontroli myśli, uczuć, moich reakcji na różne życiowe sytuacje, a przede wszystkim na trudne i nieprzyjemne. Wszystko to trzeba najpierw uporządkować, a do tego potrzebny jest pewien plan działania. W planie tym powinne być zawrte moje cele, co chciałbym osiągnąć i dlaczego, przy tym muszę tutaj podkreślić, że najważniesze pytanie które powinniśmy sobie postawić przed rozpoczęciem układania planu brzmi: "Po co przyszedłem (przyszliśmy) na ten świat?" w nim jest klucz do spełnionego życia, ale odnajdziesz go tylko wówczas gdy dotrzesz do prawdy, nie do twojej prawdy rezultującej z ludzkich życzeń i tęsknot, lecz do tej jedynej prawdy o życiu, jego sensie i przeznaczeniu" Odnajdziesz ją jednak tylko wówczas, gdy ze szczerego serca zapragniesz do niej dotrzeć, aby się do jej reguł dostosować. Gdzie jej szukać, u jej źródła, a jest nim Bóg który jest tą jedyną prawdą, gdyż od Niego się ona wywodzi. Bóg miał pewien plan stwarzając ziemię i człowiecze ciało, abyśmy mogli na niej żyć. Nie był to jakiś tam chwilowy kaprys, a tylko gruntownie przemyślana możliwość umożliwienia zagubionym dzieciom powrotu do domu. Dzieciom które od bardzo dawna są po za domem ojczystym, od  tak dawna, że już nawet o nim nie myślą, zapominając bardzo często, lub nawet całkowicie o ich Ojcu i Stworzycielu. Bóg zesłał nam Chrystusa, Bóg sam w Chrystusie zszedł do nas na ziemię, aby przypomnieć nam że kiedyś, przed wiekami,  pozostawiliśmy, opuściliśmy naszą ojczyznę, (królestwo niebiańskie) nie ceniąc sobie Bożej miłości do nas, oraz Jego życiodajnej energi miłości, która czyni nas żywymi istotami. On wskazał nam poprzez Chrystusowe życie naszą powrotną do domu ojczystego drogę. Jednak niewielu gest ten zrozumiało, nadal błądząc po ziemi, nie wiedząc o tym z kąd i dokąd, idąc ślepo przed siebie. Odnaleiźć ten prawdziwy cel, tę powrotną drogę, to odnaleiźć receptę na szczęście i powodzenie. Jest to dla wielu może nieco trudne, alle dla wszystkich ludzi dobrej woli każdego dnia możliwe.

życzę powodzenia w szukaniu.

Bogusław 

czwartek, 08 lutego 2007
Wielką dla Ciebie szansą ...

Każdy nowy dzień może być wielką dla ciebie szansą, gdyż każdego dnia czeka na ciebie mnóstwo możliwości impulsów i wskazówek aby odkryć twoją/naszą życią prawdę, wielką tajemnicę naszego życia, o której nikt nigdzie nie mówi, i o której wie tylko niewielu, gdyż ze szczerego serca chcieli jej doświadczyć. Z jakim budzisz się uczuciem? Jakie witają cię myśli? Czy mówią o szczęściu i radości, czy spokój ducha ci towarzyszy. Może raczej chciłbyś (chciałabyś) pozostać lepiej w łóżku, chowając się przed sobą samym. Jeśli tak jest, to jest tak dlatego że nie poznałeś jeszcze tej prawdy o naszym życiu, a powinnieneś jej szukać, pomimo tysiąca spraw, które cię zajmują, pomimo tysiąca myśli, które cię nurtują, gdyż one chcą jedynie odwrócić twoją uwagę od tej prawdy, niedopuszczjąc cię do zastanowienia się nad sensem twego życia i jego celem, lub fałszywe rzeczywistości tobie sugerując, abyś stale błądził i prawdy nigdy nie poznał. W ten to sposób zostniesz przy nich, tych którzy tobie każdego dnia myśli twoje podszeptują, pozostawiając cię w przekonaniu że są to twoje myśli. Jesteś manipulowany z ukrycia i nic o tym nie wiesz. Masz jednak wolną wolę, rozum, rozsądek i głos sumienia, oraz niewidzialnych pomocników którzy chcieli by Tobie pomóc poznać prawdę, musisz jednak tego zechcieć, i to z całą powagą twojej decyzji, wówczas dopiero odsunie się kurtyna, spadnie przesłona z Twoich oczu i przejrzysz na nie widząc wszystko w nowym świetle, z zupełnie innej perspektywy. Niby ten sam świat, a jednak inny bo prawdziwszy i realniejszy od tego dotychczasowego. Jesteś stałym objektem walki dwóch stron, jedna chciałaby tobie pomóc wskazując ci drogę do prawdy, druga stara się za wszelką cenę ciebie od niej odciągnąć, nie dopuścić do tego abyś prawdę tę poznał, gdyż wówczas zostaniesz nadal ich ofiarą idąc ślepo przez twoje naziemskie życie w przekonaniu że ono nim jest. Chcesz poznać prawdziwą i jedyną prawdę o życiu, kim i dlaczego tutaj jesteś, to zwróć się ze szczerą prośbą do Boga który nią jest, a On będzie cię z nią zapoznawał, powoli krok po kroku abyś mógł ją pojąć, poczuć i nią żyć. On jest tą pierwszą dobrą stroną, która bardzo chciałaby abyś stał się szczęśliwym człowiekiem. Ta inna czyni cię pozornie i bardzo krótko szczęśliwym ofiarowując tobie dobra doczesne, które przysłaniają twoje oczy i absorbują całą twoją uwagę. Patrząc krytycznym okiem na ten nieudany świat (świat to nie ziemia, a tylko to co my z niej zrobiliśmy) i na to co ludzkość tutaj wyprawia, to można by z całym przekonaniem powiedzieć że ta druga, zła strona ma jednak dużą przewagę i bardzo wielu zwolenników. A  ty, po której ty jesteś stronie?

Bogusław

Adres pod którym możesz ją ( prawdę) onlaleiźć:  http://www.bertha-dudde.info   

Szukasz darmowych informacji po polsku to napisz na E-Mail: ibalcarek@aol.com

Nie chodzi tutaj o żadną sektę, żadne zgrupowanie, nie chce się tutaj nikogo odwerbować od jego dotychczasowej wiary. Chodzi tutaj tylko i wyłącznie o Bożą wolę, aby każdy wierzący i jeszcze nie wierzący tą jedyną i prawdziwą prawdę poznał. Aby mógł z pożytkiem wykorzystać jego krótkie naziemskie życie, które powinno być szkołą życia w sensie duchowym nie materialnym, gdyż życie materialne jest jedynie przejściową jego fazą.

Przeczytaj bez uprzedzeń i sam zadecyduj czy możesz ją dla siebie zaakceptować, gdyż masz wolną wolę i  nikt nie chce jej pogwałcić.

środa, 07 lutego 2007
Po co właściwie jestem?

Pytanie najistotniejsze w życiu każdego człowieka, gdyż żaden z nas nie przyszedł na ziemię jedynie tak sobie, dla zabawienia się, aby roztrwonić bezmyślnie dane nam życie, czas i życiową energię. Ten, który nam je dał i pobyt nasz tutaj umożliwił miał z nami pewien bardzo konkretny plan, gdyż On jako poważna i doskonała i najinteligentniejsza Istota w całym universum niczego nie robi o tak sobie. Poznać go (plan zbawienia) i żyć zgodnie z nim jest zadaniem każdego z nas. Lecz mamy przy tym całkowicie wolną wolę, aby go szukać i dociec, lub też żyć bezmyślnie z dnia na dzień, najwżnijsze że mam co jeść, ciepły dach nad głową, auto i dobrą posadę, raz lub dwa razy w roku urlop i czego mi jeszcze od życia trzeba. Wychodząc z założenia że żyjemy wiecznie, gdyż co Bóg raz stworzył jest wieczne, może jedynie zmieniać formę swego istnienia, to biorąc po uwagę niepodważalny fakt, że kiedyś ciało nasze musimy zrzucić i wszystko co mieliśmy, tutaj pozostwić, to w efekcie końcowym musielibyśmy po długiech życia zmaganiach i dążeniach wyjść z tego wszystkiego z pustymi rękami. Widzicie w tym jakiś sens? Ja nie wiedzę żadnego. Miałby cały  ten nasz trud być nadremnie, to Bóg musiał by być niedoskonały, a my naiwnii i głupi, gdyż po co się tak w życiu utyrać z czymś, co i tak za parę lat musimy tutaj pozostawić, gdy ndejdzie chwila życiowej prawdy (śmierć która zabierze na ciało). Co więc tak naprawdę jest sensem i celem naszego tak krótkiego naziemskiego życia? Celem i sensem do którego każdy z nas powinień podążać jest Bóg, tak dobrze słyszeliście Bóg. Jeśli Bóg powinnien być naszym celem i sensem naszego życia, to oznaczało by to, że my jesteśmy Jego dziećmi i że świat ten nie jest naszą prawdziwą ojczyzną, gdyż Bóg wprawdzie jest wszechobecny, lecz nie z tego świata gdyż jest On Istotą Duchową . Jeśli Bóg jest Istotą Duchową, to my jako jego dzieci musimy być w rzeczywistości również duchowymi istotami, które zamieszkały na pewien czas na ziemi w przebraniu człowieka, które z tej ziemi zostało dla nas zrobione i które po odejściu z tąd na ziemi pozostawimy. Daje do myślenia co? jest także bardzo logiczne. Jeśli więc z tąd nie jesteśmy, to dlaczego się tutaj znaleźliśmy i po co tutaj w ogóle przyśliśmy. Przyśliśmy tutaj aby przygotować się na życie wiekuiste w naszej prawdziwej ojczyźnie która jest ojczyzną ducha i światła, której Panem jest nasz Bóg i Ojciec, który na przed wiekami jako Swoje duchowe istoty z wielkiej do nich miłości stworzył. My wówczas jeszcze niedoskonali i wyposażeni w wolną wolę, niedoceniliśmy Bożej dobroci i zabłąkaliśmy się w naszych egoistycznych życzeniach i wyobrażeniach. Teraz tutaj na ziemi po długiej pełen męk i udręk wędrówce znaleiźliśmy się jako człowiek aby zdać egzamin z przydatności do życia w niebie, egzamin z naszej duchowej dojrzałości którą tutaj powinniśmy nabyć, dziennie się w niej ćwicząc i ją sukcesywnie z miłości do Boga udoskonalając. Jest to więc nasz ostatni i o naszym dalszym losie decydujący etap naszej odwiecznej wędrówki, której celem powinnien być Bóg, oraz nasza wiekuista ojczyzna. Mówię tutaj powinnien, gdyż mamy wolną wolę i możemy się też na coś wręcz przeciwnego zdecydować, jak to już przecierz raz krótko  po naszym stworzeniu w niebie uczyniliśmy doprowadzając do naszego upadku i wygnania nas z czystego niepokalanego nieba. Jeśli egzaminu tego nie zdamy, to czeka nas ponowna bardzo, bardzo długa droga pełna trudów, cierpień i boleści, droga w ciemności, brak duchowj wolności woli i wiele więcej, co wszystkim innym jest jak to co oferuje nam życie w niebie. Dokąd podążamy zależy jdynie od nas, gdyż mamy jak już powiedziałem wolną wolę i wolny wybór, lecz kosekwencjii nie uda się nam uniknąć, gdyż Bóg jst bardzo sprawiedliwy a prawo Jego jest absolutne. Instrukcją na właściwą drogę są: "Dziesięć przykazań, oraz Jezusowe Kazanie na górze" W nich otrzymacie wszystko co jest wam potrzebne do osiągnięcia celu waszego ostatniego etapu. Urzeczywistnienie ich w naszym codziennym życiu, w każdej jego chwili decyduje o naszym powodzeniu. Twoja wolna wola decyduje, wszystko w twoich rękach.

Bogusław

wtorek, 06 lutego 2007
Czuj się bezpieczny(a)

Niczego nie musisz się lękać, powierz się tylko Bogu i czuj się bezpieczny(a). Sprawdzianów w życiu naszym jest i będzie wiele; sprawdzian z  naszej reakcji kiedy coś materialnego utracimy, lub jeśli ktoś od nas odejdzie, gdy utracimy pracę lub poważnie zachorujemy. I zawsze będzie brane pod uwagę dlaczego ja tak właśnie reaguję. Reakcje nasze zależne są od wielu czynników, lecz jednym z decydujących i najsilniejszych jest nasza wiara z Boga, gdyż właśnie z niej, lub z jej braku rezultują wszystkie inne zachowania i reakcje na spotykające nas sytucje (sprwdziany) służące jako indyktor, gdzie obecnie się znajduję na mojej drodze życia, drodze, która powinna każdego dnia o drobinkę więcej zbliżyć nas do Boga. Bo jeśli zaprawdę w Boga wierzysz, jeśli Mu ufasz, to nie powinnać/powinieneś znać takich uczuć jak lęk, zmartwienia, niepokój, gdyż one właśnie rezultują z braku, lub też z bardzo słabej wiary w Boga, w Jego miłość, w Jego moc i potęgę, w Jego Ojcowską troskę o nas, ażeby było nam dobrze. To my sami ściągamy na nas nieszczęścia obawiając się ich, bo " podług wiary twojej będzie tobie danym" (to w co mocno wierzysz, lub to czego się boisz, dając tym samym moc panowania nad sobą). Zastanów się dobrze nd tym. Ktoś kto z głębi swego serca ufa Bogu we wszystkich sytuacjach swego życia, zawsze bądzie spkojny, gdyż on wie: Bóg jest ze mną i chce dla mnie jak najlepiej, i to co się właśnie wydarzyło jest dobre dla dojrzewania mojej duszy. Ciało przeminie, dusza pozostanie na wieki, i wróci kiedyś do nieba jako zbłąkane dziecko które już odnalazło drogę powrotną do Ojcowskiego domu. Dziecko, które podczas swgo życia na ziemii dobrze przygotowało się na wieczne jego życie w ojczyźnie światła, po odejściu z ziemi.

Bogusław

poniedziałek, 05 lutego 2007
A czas nagli ....

Kochani, znowu wschodzi słońce, niebo o poranku jest wspaniałe pełne światła i nadzieji, nadzieji na dobry dzień, dzień pełen radości życia i spokoju duszy. Dziękuję za niego Bogu i proszę o błogosławieństwo, bo dziennie czycha na nas wiele niebezpieczeństw. Każdy dzień który jeszcze wolno nam tutaj przeżyć jest wielką Bożą łaską, pomyślcie tylko co On wszystko dla nas tak często jego niegodnych dzieci czyni; On daje nam pokarm, oddech, światło dnia, spokój nocy, bliźnich których kochamy i którzy nas kochają, ciepły pokój i dach nad głową, On dał nam piękną Arkę (Ziemię) którą my niewdzięczni plądrujemy, zatrówamy, wysdzamy w powietrze nie okazując ani odrobiny szacunku, ani też wdzięczności dla Jego przeogromnej do nas miłości. Czas się nam przebudzić z naszych ludzkich iluzji, błędnych o życiu wyobrażeń, z naszych egoistycznych dążeń i pragnień, które prowadzą do nikąd, z naszych wielkich nmiętności, które przynoszą nam jedynie ból i rozczarowania. Czas spojrzeć w górę i dostrzec całą prawdę, czas otworzyć serca i dusze, aby Bóg mógł w nas zamieszkać i uczynić nas prawdziwie szczęśliwymi. Czas zapytać po co właściwie żyję, od kogo to Moje życie pochodzi, kto płomień życia mego utrzymuje przy życiu i od kogo dostję moją życiową energię. Jest przecierz Ktoś, Kto się codziennie o nas troszczy jak kochający i czuły OJCIEC, gdyż kochający OJCIEC nigdy nie zapomni troszczyć się o swoje dzieci, nawet wtedy, gdy one o Nim zapomną. Bóg oczekuje z utęsknieniem Twego przebudzenia. Jeśli jeszcze nie pielęgnujesz codziennego z Nim kontaktu, jeśli twoim celem jeszcze nie jest wiekuista ojczyzna światła, do której po śmierci ciała twego powinienneś powrócić, jeśli na to codziennie nie pracujesz, to jesteś jeszcze martwy/martwa, chociaż jako ciało poruszasz się i funkcjonujesz, lecz nie jest to prawdziwe życie a jedynie iluzoryczny sen, twój osobisty sen, który ty nazywasz życiem, które jednak w obliczu prawdy nim nie jest.

Czasu mamy niewiele, i w dodatku upływa on coraz to szybciej, gdyż Bóg chce ukrócić naturze cierpienia spowodowane przez pozbawionego miłości egoistycznego człowieka. Obrachunek został już wypisany, decyzja zpadła, one są już w drodze do nas i wkrótce włączą się do akcji Boskie sankcje wykonawcze (siły natury) które przez setki, tysiące lat były dla naszych egoistycznych celów wykorzystywne bez wzięcia uwagi na skutki. Jesteś na to przygotowany?  Wiesz gdzie znajdziesz się jutro? (pomyśl tylko o niedawnym Tsunami) Wiesz kto może ci jedynie pomóc?  Jeśli nie, to nie zwlekaj ani minuty i zabierz się do pracy nad sobą. Dzisiaj masz jeszcze szansę, gdyż inaczej oczekuje cię jedynie lamentowanie, rozpacz strach i cierpienie, bo siły natury przygotowują się już do działania, gdyż taka jest wola Boża. 

życzę rychłego przebudzenia.

Bogusław

niedziela, 04 lutego 2007
Jest ktoś, kto nigdy cię nie zawiedzie!

Moja pierwsza myśl o poranku należy do Ciebie mój Boże, moja ostatnia myśl wieczorem jest o Tobie mój Panie, bo Ty jesteś w życiu moim najważniejszy , bo Ty nigdy mnie nie zawiodłeś. Od wczesnego dzieciństwa czułem nd sobą Twoją kochającą rękę opatrzności. To ty uratowałeś mnie przed utonięciem chwytając mnie za rękę i wyprowadzając z pod wody na bezpieczny brzeg, to Ty wyraźnie mi pomagałeś w ważnych dla mnie  życiowych chwilach. Byłeś mi otuchą gdy cierpiałem, byłeś mi światłem gdy błądziłem w ciemnościach życia, byłeś mi drogowskazem, gdy nie wiedziałem w którym kierunku mam się udać. A dzisiaj wiem już napewno, bez cienia wątpliwości, że jestem w dobrych rękach i zawsze mogę na Ciebie liczyć. Dlatego zapomniałem już co to lęk, zmartwienie, niepewność, gdyż wiem że Ty w Twojej przeogromnej mądrości i miłości do nas, zawsze dobrze mnie prowadzisz, znając moją przyszłość i wiedząc co dobre dla mnie i prze de wszystkim dla mojej wiekuistej duszy. Gdyż Ty czekasz z utęsknieniem na jej powrót do Ojczystego Domu, do Twojego Królestwa które pełne jest światła, dobroci i miłości. Jakże cieszę się na moj powrót do wiekuistego domu i  na widzenie się z Tobą mój ukochany Ojcze. Prowadź mnie każdego dnia, co dzień o drobinę bliżej do Ciebie mój ukochany Ojcze, pozwól mi rozpoznać moje jeszcze we mnie ukryte ludzkie słabości, które jeszcze nas dzielą, chcę je odłożyć na bok, usunąć je z drogi do Ciebie. naucz mnie kochać tak gorąco i prawdziwie jak Ty nasz wszystkich kochasz. Bo receptą na wszystko co nas gnębi jest miłość, ona potrafi zmienić wszystko na lepsze, gdyż w niej jest Twoja siła której nic się nie oprze. Dziękuję Cie Ojcze za wszystko, dziękuje za każdy oddech mój, dziękuję z śpiew ptaka o poranku, za ciepły promyk słońca, za radość mego serca, bo Ty w nim zamieszkałeś mój ukochany Panie, Boże i Ojcze przenajświętszy. Dziękuję, dziękuję, dziękuję ....

Bogusław   

sobota, 03 lutego 2007
To jest nasz ostatni etap !!!

Temat dla wielu nieprzyjemny, gdy słyszy: wiesz po co tutaj, na ziemi właściwie jesteś? Wiesz z kąd przyszedłeś? Dokąd pójdziesz? Stare, nieprawdaż? Zgadza się, ale jak bardzo aktualne. Nasz klimat, nasza pogoda, zachowanie ludzi i zwierząt sygnalizują, tym którzy żyją świadomie i to spostrzegją, że dzieje się nie dobrze, że koniec tego świata już bardzo blisko. Nikt nie wie kiedy wszystko się zawli, ale wielu wie o tym, że to nieodzownie nastąpi, gdyż taka jest wola Boża. To co bezbożne i martwe musi zginąć, aby jeszcze raz od nowa rozpocząć, gdyż w obecnym stadium na jakikolwiek rozwój już z poźno, za bardzo pobłądziliśmy, pogrążając się w naszym błędzie coraz bardziej. Kto z Bogiem świadomie dni swe spędza, ten jest w dobrych rękach i niczego nie musi się obawiać, gdyż Bóg ma go w Swojej opiece. Bezbożni i bezmyślni przeżyją bardzo niemiłą niespodziankę z rąk natury która jest instancją wykonawczą Boga. Dopóki jeszcze jako tako wszystko się jeszcze trzyma, egzystuje dla ludzi dobrej woli szansa nawrócenia, dobra wola jest do tego potrzebna i odrobinka miłości do Boga i do bliźniego. A więc przebudź się, gdyż jutro może już być za późno!

 Bogusław 

wtorek, 30 stycznia 2007
Tajemnica radości życia ...

Czym właściwie jest życie, i dlaczego żyję? często o to pytałem chcąc zgłębić jego istotę i udało mi się to dopiero wówczas, gdy zacząłem wątpić w jego sens. Powiedziłem sobie:"wszystko co chciałeś w życiu swoim osiągnąłeś, masz dobrze płatną pracę, ładne duże i pięknie umeblowane mieszkanie, pod domem stoi twój ulubiony czerwony Mercedes, zwiedziłeś pół świata, nocowałeś w najlepszych hotelach, zakosztowałeś kulinarnych wspaniałości, a pomimo tego wszystkiego nie jesteś tak naprawdę sczęśliwy. Czułem intuitywnie że to dobrze, że wszystkiego tego mogłem w życiu moim doświadczyć, dziękując Bogu za wszystko, bo wiem że nic co otrzymamy nie jest tak oczywiste, że to wielka Boża łaska.  Coś w głębi mojej istoty mówiło mi że jest coś, co jest dla mego życia o wiele ważniejsze od wszystkich tych rzeczy. Coś czego nie można kupić, co jest ale gwarncją naszego prawdziwego szczęścia, nie tego chwilowego które przeżywamy gdy sobie coś nowego kupimy, lub gdy się w kimś zakochmy. To coś to coś po każdy z nas tutaj przyszedł i co każdy z nas do końca swego naziemskiego życia osiągnąć, może i powinnien, jeśli nie chce zrezygnować z trwałego szczęścia. Jeśli nie chce zmarnować tak cennego prezentu jak nasze nziemskie życie. Wiem, wiem wielu powie teraz, jaki tam prezent, bieda, cierpienia, choroby, nieszczęścia, bezrobocie niedobrzy ludzie i.t.d. Kochani stop, dość tych narzekań, usiądźcie wreszcie spokojnie, wyciszcie się i pomyślcie nieco głębiej nad całym waszym dotychczasowym życiem. Czy nie było w nim szans, różnych możliwości, czy skorzystaliście z nich, czy mieliście jakieś życiowe cele, czy chcieliście coś światu od siebie dać, czy może tylko czekaliście na jakiś cud że od samości coś się zdarzy, lub coś otrzymacie od życia, bo się wam przecierz należy. Już tutaj zauważycie że coś jest/było nie tak, że chyba pobłądziliście, że brak wam tutaj jakiejś wiedzy, świadomości czegoś, co jest tak istotne dla nas i co może ucznić nas szczęśliwym.

Zacząć trzeba by od podstwowych i nie nowych ptań: Z kąd przychodzę?  Dokąd idę? i  Po co tutaj jstem? no i co będzie, co czeka mnie po śmierci mego ciała? Te pytania to droga do jedynej życiowej prawdy, której każdy z nas powinien w życiu swym dociekać, jeśli nie chce go bezsensownie zmarnować /roztrwonić.

Przysłowie "żyje się tylko raz" jest wielkim błędem ludzkości wywodzącym się z braku wiedzy o naszym życiu, gdyż życie jest wprawdzie jedno, ale nie doczesne, a tylko wieczne. To co dla nas ludzi oznacza śmierć, to jedynie śmierć naszego ciała, w momencie gdy dusza nasza odchodzi z ziemi udając się w zaświaty. My jednak żyjemy z całą naszą świadomością dalej, nie zmieniając się nawet "Jak drzewo upadnie, tak zostnie leżeć" to cytat z biblji. A więc nie oczekujcie po odejściu z tąd jakiś cudów, jeśli sobie na nie podczas waszego naziemskiego życia nie zasłużyliście. Każdemu to na co sobie on w obliczu odwiecznego prawa Boskiej miłości zasłużył. Chodzi tu o miłość, ile miał on jej  w sobie, ile udało mu się jeszcze jej rozwinąć i czy potrafił po prostu kochać ludzi, niezależnie od tego, czy oni go kochali, czy coś od nich  otrzymał i jacy oni byli. To miłość ofiarna, gdyż ona stale się ofiarowuje nie pytając co za to dostnę i nie oczekując nawet w zamian jakiejś wdzięczności. Ona po prostu jest i służy, bo kocha, i to czyni ją szcząśliwym.

Początkiem naszego życia nie były nasze naziemskie narodziny, tutaj otrzymaliśmy jedynie naszą naziemską szatę zwaną ludzkim ciałem, w który możemy na czas pobytu na ziemi zamieszkać. Lecz my to nie ciało, a duchowa istota którą kiedyś stworzył z miłości do życia Bóg nasz, Który jest jednocześnie naszym Ojcem i naszą matką w jednej istocie. A co Bóg stworzył to jest wieczne, dlatego śmierć jest jedynie ludzką iluzją, złudzeniem wynikającym z braku zrozumienia jej istoty. Jesteśmy więc bardzo już "starymi" duchowymi istotami, które niegdyś poełniły wielki błąd opuszczając Boga, odrzucając Jego wielką do nich miłość i teraz po bardzo długiej i mozolnej, pełnej cierpień i męk wędrówce dotarły do ziemi która jest ich ostatnim i decydującym etpem na drodze powrotnej do naszej wiekuistej ojczyzny światła z której my wszyscy pochodzimy. Ona jest miejscem na której mamy zdać nasz ostateczny egzamin z duchowej dojrzałości, gdyż jedynie dojrzałe duchowo istoty mogą po śmierci ciał przekroczyć bramy nieba. Pozostałe czeka jeszcze wiele przykrych niespodzianek, wiele męk i cierpień zanim tam dotrą. Lecz tak być nie musi jeśli się będziemy strać i prowadzić życie nasze zgodnie z Bożą wolą, a są nią  "Dziesięć przykazań, oraz Chrystusowe "Kazanie na górze" one są dla nas instrukjcą na życie zgodne z wymganiami Boga, gwarantujące nam jednocześnie przepustkę do nieba, zaraz po "śmierci" A więc jesteśmy tutaj aby znowu stać się czystą, boską istotą, taką jaką byliśmy w momencie stworzenia nas przez Boga w niebie. Adam to była jedynie pierwsza istota która otrzymła od Boga ludzkie ciała, lecz niebyło to początkiem jego życia, jego stworzenia, on został stworzony w niebie i otrzymał po długich mękach i wędrówkach pierwsze ludzkie ciało, aby i jego potomkowie mogli zdać tutaj swój egzamin i powrócić do opuszczonej kiedyś ojczyzny. Nie liczą się tutaj auto, sława i pieniądze, bo przecierz rzeczy to doczesne, a tylko i jedynie nasz duchowy rozwój, nasza czystość i doskonałość nad którą konsekwentnie musimy pracować całe nasze życie. Tylko one są gwarancją prawdziwego szczęścia, one uwolnią cię od lęków, chorób i innych nieszczęść. Z dóbr nam tutaj danych powinniśmy wdzięcznie korzystać, lecz nie pragnąć ich za wszelką cenę.

A więc zabierzmy się do sumiennej pracy, gdyż czasu jest już nieiele i nikt nie wie gdzie znajdziem się jutro. Pomyślcie tylko o "Tsunami" jak szybko może się wszystko zmienić, bo człowiek ma wiele ludzkich planów, lecz Plan Boga jest zupełnie inny.

Bogusław